Ireneusz Słowik: Zaczynałem od łóżka polowego na targowisku

Wywiad
Typography

Z największym ostródzkim inwestorem, twórcą OPB Holding i Condohotels Group, Ireneuszem Słowikiem, rozmawia Adrian Godlewski. Wywiad przeprowadzono w lutym 2013 roku.

Adrian Godlewski: Zacznijmy od nowinek...

Ireneusz Słowik: Chyba wiem, o co chce mnie Pan zapytać... (śmiech)

Kojarzeni ze środowiskami prawicowymi przedsiębiorcy piszą, że zawdzięcza Pan sukces jednokierunkowemu przeobrażeniu Ostródy w miasto turystyczne. Chcą, żeby burmistrz Najmowicz zawrócił nas z tej drogi...

I to właśnie jest dla mnie niezrozumiałe. Z tego co wiem, to obecny burmistrz, pan Czesław Najmowicz, jako przewodniczący rady miasta podejmował uchwały, że będzie ono rozwijało się pod względem turystycznym. Kierunek ten wytyczył już burmistrz Babalski, który zbudował molo i zaczął dbać o nabrzeże Jeziora Drwęckiego, a później kontynuowali go Jan Wasilewski, Jan Nosewicz i Olgierd Dąbrowski. W tej kwestii zawsze panował konsensus. Oczywiście jako miasto nigdy nie zaniechaliśmy związków z przemysłem. Chętnie widzielibyśmy u siebie na przykład fabrykę Fiata, ale nie mamy dostatecznie wykształconych kadr, by taka powstała. Nie jesteśmy miastem uniwersyteckim jak Wrocław czy Kraków. Powinniśmy wzorować się raczej na takich miastach jak Sopot, Międzyzdroje czy chociażby Mikołajki.

Zostańmy przez chwilę przy lokalnych przedsiębiorcach. Związek „Inicjatywa” krytykuje Pana za plany budowy supermarketu w dawnym kinie „Świt”. Jego członkowie twierdzą, że zagraniczne sieci handlowe szkodzą ich interesom, a przez to również ostródzkiej gospodarce.

Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie. To naturalne, że duże zakupy robimy w dużych sklepach, a bieżące potrzeby zaspokajamy tam, gdzie mamy najbliżej. Sklepy osiedlowe i supermarkety mogą funkcjonować równolegle i zarabiać na siebie, o ile ich oferty są dostosowane do oczekiwań klientów. Kiedy robię podstawowe zakupy – pieczywo, wędliny, napoje, prasa – nie jeżdżę przecież do marketu  Oczywiście rozumiem obawy naszych przedsiębiorców - sam chciałbym być jedyny i bezkonkurencyjny w swojej branży, ale to niestety tak nie działa. Rynek jest dynamiczny, a przedsiębiorcy muszą się do niego dostosowywać.

A jak Pan się dostosowywał?

Zaczynałem w 1989 roku od łóżka polowego, z którym jeździłem po targowiskach w Ostródzie, Olsztynie, Lubawie, Zalewie. Handlowałem odzieżą i obuwiem, które sprowadzałem ze Śląska. Potem wydzierżawiłem lokal przy ulicy Czarnieckiego 16, gdzie pojawiły się już bardziej markowe produkty – Levisy, Wranglery, odzież skórzana, garnitury, kosmetyki. W kolejnym sklepie, przy ulicy Grunwaldzkiej, sprzedawałem rowery. Co ciekawe, w tym samym czasie sklep z rowerami otworzył jeden z liderów „Inicjatywy”, która ostatnio tak mocno krytykuje mnie w mediach. Byliśmy konkurencją i wtedy również mogłem być zły, że zabiera mi klientów. No ale takie są prawa rynku – każdy robi co mu się podoba.

Skąd więc pomysł na branżę budowlaną?

Chciałem otworzyć kolejny sklep. Niestety, w tamtym czasie nie było w Ostródzie odpowiednich powierzchni handlowych, tylko wolna działka przy ul. Czarnieckiego 19, vis a vis mojego pierwszego sklepu. Rozpisano przetarg, do którego stanąłem obok kilku dużych firm, m.in. z Olsztyna. To była bardzo ryzykowna inwestycja - pamiętam jak drżały mi ręce przy składaniu ostatecznej oferty - ale kiedy miałem już tę działkę, pomyślałem że może warto zbudować na niej coś większego. Na dole sklepy, a na wyższych piętrach mieszkania. Ludzie pukali się w głowę – odbiło mu, handlowiec chce bawić się w budowlańca. Na szczęście udało się przekonać do tego projektu kilka osób, które zaufały mi i kupiły mieszkania w nowym budynku. Kiedy go już wybudowaliśmy, nie chciałem rozstawać się z pracownikami i kupiłem kolejną działkę, na której powstał duży budynek przy ul. Czarnieckiego 4, naprzeciw kościoła. Stopniowo odpuszczałem handel i coraz bardziej wsiąkałem w budowlankę, zacząłem budować również w Olsztynie. Potem był pasaż – inwestycja, która dała mi pozytywnego kopa, pozwoliła rozwinąć skrzydła. Dzięki jego budowie Ostróda wypiękniała, nabrała takiego mazurskiego charakteru.

Pasaż i centrum handlowe z basenem. Powstały one mniej więcej w tym samym czasie...

Tak, wspólnie z burmistrzem Janem Wasilewskim i przewodniczącym rady miasta Czesławem Najmowiczem doszliśmy do porozumienia, że Ostródzie przydałby się aquapark. Sprzedano mi działkę przy placu Jana Pawła II, przeznaczoną pod budowę małego centrum handlowego, a ja na zasadzie dżentelmeńskiej umowy zobowiązałem się wybudować tam również aquapark. Teraz mam trochę mieszane uczucia, bo władze miasta za kadencji burmistrza Dąbrowskiego zabrały dzieciom i młodzieży szkolnej lekcje pływania, przez co obiekt nie funkcjonuje już tak dobrze. Pojawiły się nawet pomysły, żeby zlikwidować basen i przekształcić go w sklep meblowy, tak by zaczął na siebie zarabiać. Szkoda, że władze miasta nie potrafią zadbać o taki obiekt i pozbawiają młodzież rozwoju fizycznego... No ale wróćmy do tematu. Kiedy mieliśmy już w Ostródzie basen oraz jedyną w województwie profesjonalną kręgielnię, kolejnym krokiem była budowa Hotelu Platinum. W międzyczasie burmistrzem został Jan Nosewicz, który dzięki możliwościom, jakie dawały fundusze europejskie, zaczął jeszcze śmielej inwestować w turystykę. Powstały plany budowy stadionu, amfiteatru, zagospodarowania nabrzeża Jeziora Drwęckiego. W koncepcji rozwoju miasta mieściły się również hotele, które miałem zamiar wybudować.

Hotele w systemie „condo”, czyli z apartamentami, które można wykupić na własność. Platinum i Willa Port to jedne z pierwszych tego typu obiektów w Polsce, skąd więc pomysł na taki model biznesowy?

System „condo” od ponad 20 lat funkcjonuje w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej. My uczyliśmy się go w Hiszpanii, m.in. od  europejskiej sieci luksusowych hoteli Kempinski. Następnie nasi ludzie przeszli szkolenie w USA u Donalda Trumpa, który także buduje w systemie „condo”, bo tam posiadanie takiego apartamentu jest bardzo prestiżowe. Uczyliśmy się od najlepszych, a potem staraliśmy zaszczepić najbardziej wartościowe wzorce u siebie.

Udało się? Jak prosperują ostródzkie hotele Grupy Condohotels?

Bardzo dobrze. W ubiegłym roku mieliśmy około 80 tysięcy noclegów i to tylko przy 50% obłożeniu pokoi. Kiedy to obłożenie będzie wzrastało, a także po otwarciu nowego Hotelu Plaza, ta liczba wzrośnie do około 300 tysięcy noclegów. Zakładając, że każdy gość zostaje u nas dwa dni, będziemy mieli 150 tysięcy gości, którzy odwiedzają Ostródę – pięć razy więcej niż populacja miasta. Ci ludzie zostawią swoje pieniądze nie tylko w hotelu, ale też w ostródzkich sklepach i punktach usługowych, będą jeździć taksówkami, jadać w restauracjach. Ich obecność przełoży się bezpośrednio na rozwój gospodarczy i powstawanie nowych miejsc pracy w Ostródzie.

A ile osób pracuje w Pańskich firmach – OPB i Condohotels?

Ogółem w OPB i Condohotels, a także firmach, które na stałe z nami współpracują – od dachów, hydrauliki, tynków – pracuje około 1200 osób. W samym Condohotels mamy już 180 osób, a kolejne 180 zatrudnimy do końca tego roku w hotelu przy plaży. To będzie naprawdę ogromna inwestycja z kinem, aquaparkiem, kręgielnią, sklepami, klubami nocnymi... Po jej otwarciu liczba miejsc pracy, a także ranga Ostródy jako miasta turystycznego znacznie wzrośnie. Ona już jest wysoka, chociaż nasza reputacja została wyraźnie nadszarpnięta przez referendum i cały ten zeszłoroczny bałagan.

No właśnie, jak ocenia Pan to, co wydarzyło się w Ostródzie w zeszłym roku?

Wokół miasta zrobiło się niepotrzebne zamieszanie. Na zewnątrz wszyscy chwalili nas, że mamy jednego z najlepszych burmistrzów w kraju, że władze powiatu są jednymi z najlepszych, że gmina pięknie się rozwijała. Stawiano nas za wzór,  mówiono że nasze samorządy to fenomen. Okoliczne miasta zazdrościły nam dynamicznego rozwoju i inwestycji, wszyscy podziwiali budowę Areny Ostróda.

Dzisiaj można usłyszeć głosy, że Arena to niewypał, że nic się tam nie dzieje, nie ma imprez.

Na razie może i tak, ale myślę, że nastąpiło po prostu małe opóźnienie. Ludzie, którzy zostali tam zatrudnieni po otwarciu, powinni pracować już w trakcie budowy, by uniknąć okresu przestoju. Z tego co wiem, w tym roku planowanych jest tam 9 dużych imprez. Docelowo w Arenie ma odbywać się 12 dużych i znacznie więcej małych imprez, które będą uzupełniały ofertę pomiędzy nimi. Właściciele Areny kładą bardzo duży nacisk na jak największe obłożenie jej targami. Zatrudnili doświadczonych fachowców, którzy organizowali największe targi w Polsce, jest były burmistrz Dąbrowski, który posiada rozległe kontakty w kraju i zagranicą. O przyszłość Areny jestem spokojny.

A o przyszłość popieranej przez Pana wizji rozwoju Ostródy? Jak ocenia Pan swoje relacje z obecnymi władzami miasta?

Bardzo dobrze, zresztą dla mnie nie nastąpiła duża zmiana, bo współpracuję ciągle z tymi samymi ludźmi. Z burmistrzem Najmowiczem współpracowałem jeszcze jako z przewodniczącym rady miasta. Liczę na to, że oprócz inwestycji, które już są realizowane, jego ekipa przedstawi swoje autorskie pomysły i Ostróda będzie rozwijała się jeszcze szybciej. Pan Najmowicz wywodzi się przecież z tego samego środowiska, co byli burmistrzowie, panowie Babalski i Wasilewski, którzy zrobili bardzo dużo dla Ostródy. Jak już wspomniałem, to właśnie oni wytyczyli obecny kierunek rozwoju miasta. Moim zdaniem burmistrz Wasilewski ma tu szczególne zasługi, bo to właśnie za jego kadencji Ostróda zaczęła zmieniać się z drewnianej w murowaną. Wiemy, że jego decyzje były niepopularne, zapłacił za nie polityczną cenę, ale to on oczyścił miasto i przygotował grunt pod jego rozwój. Myślę, że obecna władza również przedstawi ciekawe pomysły na wykorzystanie potencjału Ostródy.

Czego w takim razie oczekuje Pan od burmistrza Najmowicza? W jakim kierunku powinna zmieniać się Ostróda?

Chciałbym, żeby dokończył to, co było realizowane przez kilkanaście ostatnich lat. To dzieło jest gotowe już w 70%, do zrobienia zostało naprawdę niewiele – oczyszczenie jeziora, dokończenie nabrzeża. Rozmawiałem z zastępcą burmistrza, panem Kierozalskim i wiem, że obecna władza również pokłada wielkie nadzieje w turystyce, promowaniu naszego nabrzeża. Liczę też, że pan Najmowicz zaopiekuje się stadionem w centrum miasta - że może jeszcze nie w tym roku, bo budżet jest napięty, ale w przyszłości pojawią się pieniądze na bieżnię tartanową, zaplecze sanitarne i boiska do koszykówki czy siatkówki. Przy dotacji unijnej i niewielkim wkładzie z budżetu miasta, można tego dokonać już w przyszłym roku. Ale najbardziej chciałbym, żeby zrealizowano wreszcie to, o czym rozmawiałem z każdym burmistrzem Ostródy, również z panem Czesławem Najmowiczem, jeszcze jako przewodniczącym rady miasta – remont głównej ulicy Ostródy.

Remont ulicy Czarnieckiego rozpocznie się wkrótce na odcinku od „bunkra” do Kajkowa. Na inwestycję zrzucają się powiat i miasto...

Tak, ale ona powinna być przebudowana na całej długości. Moim zdaniem, w projekcie mogłyby zostać ujęte ścieżki rowerowe, sama ulica powinna zostać zwężona, można nawet zastanowić się nad wprowadzeniem ruchu jednokierunkowego od Białych Koszar do torów kolejowych, a w drugą stronę ulicą Pieniężnego. Przy takiej jednokierunkowej ulicy znalazłoby się miejsce na parkingi dla klientów punktów usługowych i sklepów. Warto również przyjąć program dofinansowania dla wspólnot mieszkaniowych, które dostawałyby pieniądze na remonty elewacji swoich kamienic w uzgodnieniu z miastem i konserwatorem zabytków. To wielkie pole do popisu dla burmistrza, ale także starosty, którzy mogą wspólnie wypracować projekt renowacji głównej ulicy miasta.

Na koniec wróćmy do sprawy supermarketu w kinie „Świt”. Co zamierza Pan zrobić, jeśli burmistrz nie wyda zgody na budowę prowadzącej do niego drogi?

Inwestycja i tak będzie realizowana. Jesteśmy właścicielami tego budynku, a grunt na którym stoi jest przeznaczony pod działalność handlową. Drogę chcemy wybudować na własny koszt, a następnie przekazać ją miastu. Jeżeli burmistrz utrzyma swoją wcześniejszą decyzję, może po prostu dojść do tego, że będziemy mieli piękny sklep i duży parking, do którego będzie prowadziła dziurawa, zaniedbana droga. Kto na tym straci? Z pewnością nie ja, lecz wizerunek miasta.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

NaszaOstróda.pl, Luty 2013.

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS
zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.