Ostróda ma się dalej rozwijać? Jeśli tak, musi wchłonąć okoliczne wsie!

Analizy / reportaże
Typography

Po przyłączeniu do Ostródy tylko Kajkowa i Lubajn, miasto zyskałoby około 2 tysięcy nowych mieszkańców. Gdyby wchłonęło wszystkie dziewięć podostródzkich wsi, miałoby dwukrotnie większą powierzchnię i byłoby miastem prawie 40-tysięcznym. Zamiast tolerować istniejącą od lat fikcję, najwyższy czas poważnie zabrać się za powiększenie Ostródy!

O poszerzeniu granic miasta mówi się u nas od dawna, ale nikt jeszcze się za to poważnie nie zabrał. W ciągu ostatnich dwóch dekad, Ostróda rozwijała się tak dynamicznie, że doszła do kresu swoich możliwości i w czasie, gdy wyjęte spod miejskiej jurysdykcji przedmieścia stanęły u progu inwestycyjnego boomu, miasto zaczęło coraz bardziej dusić się w swoich granicach. Na przedmieściach powstają nowe osiedla - w centrum bloki wciskają się w najmniejsze szczeliny pomiędzy kamienicami. Na przedmieścia wyprowadzają się setki (a niedługo tysiące) młodych ostródzian - w mieście zostają ich rodzice i dziadkowie. Stare miasto - młode wsie (mimo, że z wiejskością wspólnego mają niewiele).

Rozwój Ostródy nie nadąża za rozwojem jej mieszkańców. Chociaż ostatnio, po zakupie wojskowego autodromu, miasto powiększyło się o prawie 100 hektarów, jego potrzeby są zdecydowanie większe, o czym coraz odważniej mówi też burmistrz Czesław Najmowicz (ale wbrew krążącym gdzieniegdzie pogłoskom, nie podjął w tej sprawie jeszcze żadnych oficjalnych działań). Gdyby władze Ostródy rzeczywiście zdecydowały się powalczyć o jej powiększenie, byłby to niewątpliwie najważniejszy ze wszystkich projektów, realizowanych w historii naszego samorządu. Nie trzeba być przecież urbanistą, żeby widzieć, że potencjał naszego miasta marnieje w dybach jego obecnych granic.

KIERUNKI ROZWOJU

Jakimi wsiami są Kajkowo, Szafranki, Wałdowo albo Międzylesie? Ich granice zaczynają się tam, gdzie kończą się granice Ostródy, a mieszkańcy pracują, robią zakupy i korzystają z przeróżnych usług w mieście. Ich dzieci uczą się w ostródzkich szkołach, jeżdżą miejskimi autobusami i korzystają z miejskich obiektów sportowych. Oni sami chodzą po pracy do ostródzkich barów, klubów i restauracji, z których wracają ostródzkimi taksówkami. Spędzają w mieście większość czasu, ale nie dokładają się do rozwoju miejskiej infrastruktury, bo oficjalnie są mieszkańcami wsi. Czy w tej sytuacji, ekspansja terytorialna miasta, nie byłaby naturalnym, logicznym procesem?

W najszerszym wariancie, Ostróda mogłaby wchłonąć aż dziewięć sąsiednich miejscowości - Kajkowo, Szafranki, Górkę, Worniny, Lubajny, Zwierzewo, Międzylesie, Wałdowo i Morliny (razem około czterech tysięcy nowych mieszkańców). Wariant realistyczny to przyłączenie wsi przyklejonych do granic miasta, a więc Szafranek, Kajkowa, Górki, Międzylesia i Wałdowa, liczących łącznie ponad dwa tysiące mieszkańców. Warto powalczyć szczególnie o te, sąsiadujące z miastem od południa, bo to właśnie tam, za sprawą nowej obwodnicy, koncentrować się będą w niedalekiej przyszłości duże inwestycje, decydujące o dalszym rozwoju Ostródy i najbliższych okolic.

Poszerzenie granic miasta to zazwyczaj żmudny proces, zakładający współpracę z władzami gminy i konsultacje z mieszkańcami przyłączanych miejscowości. Co prawda, burmistrz może też skorzystać z "wariantu atomowego", czyli wystąpić do rządu o narzucenie tej decyzji z góry, ale w tym przypadku naraża się na ostre protesty. W jaki sposób by się to nie odbyło, na pewno będzie ciężko. Można bowiem śmiało założyć, że jeśli nie mieszkańcy, to pomysł przyłączenia do miasta sąsiednich wsi będzie torpedował wójt. Nikt przecież nie lubi, kiedy odbiera mu się zabawki. Czy to jednak oznacza, że nie należy próbować?

CO NAM (I IM) TO DA?

Powiększenie miasta niesie wiele korzyści, zarówno dla jego nowych, jak i dotychczasowych mieszkańców. Ci pierwsi zyskują chociażby na wzroście wartości posiadanych gruntów, lepszym dostępie do komunikacji miejskiej oraz innych usług, zarezerwowanych dotąd dla mieszkańców centrum. Istotna jest też możliwość posiadania reprezentantów w radzie miasta, bo przecież interesy mieszkańców Kajkowa są zbieżne z interesami ostródzian, a nie np. mieszkańców Samborowa czy Starych Jabłonek.

Dla ostródzian, większe miasto to nie tylko większe wpływy do budżetu i nowe tereny inwestycyjne na obrzeżach. To przede wszystkim bardziej sprawiedliwy podział przywilejów i obciążeń, likwidujący sztuczne zróżnicowanie na ostródzian oficjalnych i nieoficjalnych, opodatkowanych i nieopodatkowanych. To również nowa perspektywa rozwoju, uwolnienie potencjału, duszącego się dotąd w ciasnych, wytyczonych dawno temu granicach. 

JAK PAŃSTWO MYŚLICIE, CZY OSTRÓDA POWINNA WCHŁONĄĆ OKOLICZNE WSIE? ZAPRASZAMY DO DYSKUSJI W KOMENTARZACH I NA FACEBOOKOWYM PROFILU NASZEGO PORTALU.

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS
zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.