Reggae - promocyjny skarb Ostródy

Analizy / reportaże
Typography

Kilkudziesięciu wykonawców, tysiące fanów, niespotykana nigdzie indziej atmosfera i relacje w największych mediach – festiwal reggae to wydarzenie, które jak żadne inne w historii, wykreowało pozytywny wizerunek Ostródy i uczyniło z niej popularny cel wakacyjnych wypadów. Co dokładnie dało nam reggae? Jak nas widzą przyjeżdżający do miasta goście?

- Takiego klimatu nie ma żaden inny festiwal w tym kraju. Didżeje grają do białego rana, a potem przychodzi kolejna zmiana i zaczyna się nowa impreza  – zachwala Ostródę w radiowej „Czwórce” jeden z czołowych propagatorów reggae w Polsce i współorganizator ORF, Mirosław „Maken” Dzięciołowski. – Tutaj ludzie przyjeżdżają nie sugerując się line-upem. Oni wiedzą już w listopadzie, że będą na Ostródzie i nie ważne, kto będzie zabukowany, jakie zespoły wystąpią, tam po prostu będzie fajnie – to już Artur Rawicz, popularny dziennikarz muzyczny, stały bywalec ostródzkiego festiwalu.

Czternaście lat temu, kiedy Piotr Kolaj i Artur Munje po raz pierwszy organizowali na zamku małą imprezę rockowo- reggae’ową, mało kto mógł przypuszczać, że osiągnie ona status wydarzenia kultowego. Kilkanaście słabo znanych zespołów i ojcowie chrzestni polskiego reggae z grupy Bakshish zapoczątkowali jednak fenomen, który uczynił z Ostródy miasto rozpoznawalne, a w niektórych kręgach wręcz legendarne. Dzisiaj Ostróda Reggae Festival to impreza, na którą zjeżdżają największe gwiazdy polskiego i światowego reggae, którą pokazuje publiczna telewizja, relacjonują największe media, i która przyciąga nawet kilkanaście tysięcy fanów jamajskich rytmów. A dla samej Ostródy to wizytówka, jeden z najmocniejszych atutów promocyjnych, który władze miasta od lat z powodzeniem wykorzystują.

Jak nas widzą fani reggae?

- Ludzie są tu mili i potrafią żyć obok siebie (…)  To wydarzenie jest całkiem inne niż wszystkie, właśnie ze względu na klimat panujący w Ostródzie, i wspaniałe jest to, że miasto na kilka dni w roku zamienia się w niepodważalną stolicę reggae w Polsce – komentuje na facebookowym profilu festiwalu Szymon z Jabłonowa Pomorskiego. - Polecam starym, młodym, dużym, małym, chudym, grubym, czarnym, białym, kolorowym, bez względu na wiek, rasę i płeć – zachwyca się Agnieszka z Wejherowa. – Niesamowita impreza w przepięknym mieście. Zakochałem się w Ostródzie – pisze Michał z Katowic.

Zachwyt. To słowo najlepiej opisuje stan, w jaki odwiedzający Ostródę goście wpadają, mówiąc o panującym tu klimacie. I nie chodzi jedynie o klimat miasteczka festiwalowego. Fani reggae kochają atmosferę ostródzkiego śródmieścia, i mimo, że po przeprowadzce do Czerwonych Koszar, praktycznie nie muszą opuszczać terenu festiwalu, chętnie spacerują po bulwarze nad jeziorem albo okupują stoliki w knajpach przy molo. Duża w tym zasługa organizatorów ORF, którzy nie tylko nie zamknęli imprezy w koszarach, ale jeszcze rozszerzyli ją o amfiteatr i imprezy na nabrzeżu Jeziora Drwęckiego. Dzięki temu, wesoło-leniwa aura festiwalu wisi nad całą Ostródą.

- To miasto sprawia wrażenie, jakby znajdowało się w jakimś bardziej wyluzowanym kraju – mówił mi podczas festiwalu Marcin, znajomy znajomego, który do Ostródy przyjechał odwiedzić rodzinę, a w Czerwonych Koszarach wylądował przypadkiem, z nudów, zobaczyć jak to wszystko wygląda. – Zaprowadzili mnie dzisiaj na molo, a tam jakieś tańce, pełno ludzi w dreadach, leżą sobie na trawce, piją piwo, nikt się ich nie czepia. A tutaj? Miasto w mieście, inny świat! Nigdy nie byłem na takiej imprezie i nawet nie sądziłem, że to aż tak pięknie wygląda.

Podobnych opinii można usłyszeć i przeczytać setki. Oczywiście stali bywalcy festiwalu – tacy, co to już na wstępie mówią, że przyjeżdżają „na Ostródę” od 2004 czy 2007 roku – ponarzekają tu i ówdzie (głównie w Internecie), że to już nie to samo, co w Białych Koszarach, że „masówka”, że coraz bardziej komercyjnie, ale i tak w kolejnych zdaniach deklarują, że wrócą za rok i jak do tej pory będą zachwalać i namawiać do odwiedzenia Ostródy swoich znajomych. Dzięki takiej „szeptanej” promocji, ostródzki festiwal przyciąga z roku na rok coraz to nowych fanów reggae, którzy przyjeżdżają tu nawet z najodleglejszych zakątków świata.

- Odwiedzili mnie niespodziewani goście z Nowej Zelandii – opowiadał na konferencji prasowej podczas ORF Artur Munje z ostródzkiego Centrum Kultury. – Podróżowali po Europie kamperem i postanowili przyjechać do Ostródy specjalnie na festiwal reggae. Mieszkają u mnie w domu, kupili karnety i teraz bawią się gdzieś tutaj w Czerwonych Koszarach.

Z kolei ogólnopolska prasa rozpisywała się o dwójce Polaków z Edynburga, którzy poznali się w Ostródzie i teraz przyjechali tu znowu, żeby się pobrać. Symbolicznego reggaeowego ślubu udzielił im na głównej scenie Maken.

Jak wypadł tegoroczny festiwal?

Oddajmy głos Piotrowi Kolajowi i organizatorom ORF z Positive Music Promotion: - Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, co wydarzyło się w Ostródzie w tym roku. Czasy są ciężkie, na większości koncertów zauważalny jest spadek frekwencji, ale jednak na festiwal przybyło więcej uczestników. Tegoroczny program udało się zrealizować w 100%, co przy tak dużej ilości artystów podróżujących do Ostródy z różnych stron świata jest niemalże cudem.

Podczas czternastej edycji festiwalu, tylko na głównej scenie wystąpiło aż 21 wykonawców, w tym takie gwiazdy jak The Skatalites, Zion Train, Roots Underground, Dub Inc., czy Chronixx z zespołem The Zincfence Redemption. Doliczmy do tego kilkudziesięciu artystów na scenach soundystemowych i w amfiteatrze, Uniwersytet Reggae, kino, warsztaty taneczne i tuzin pomniejszych okołofestiwalowych przedsięwzięć, a zobaczymy z jak wielkim przedsięwzięciem zmagają się co roku organizatorzy Ostróda Reggae Festival.

- Docierają do nas sygnały, że dokonaliśmy dobrych wyborów, a program był ciekawy i wielobarwny – komentuje dalej ekipa Positive Music Promotion. - Wiele tegorocznych rocznicowych wydarzeń specjalnych czy premierowych koncertów przejdzie do historii jako wyjątkowe, wzruszające chwile. Szalejące, radosne tłumy na naszych scenach nadają sens naszym działaniom, podobnie jak zachwyty ze strony artystów.

Oprócz publiczności, czternasta edycja Ostróda Reggae Festival cieszyła się sporym zainteresowaniem ogólnopolskich mediów. Na żywo relacjonował ją największy polski portal internetowy Onet.pl, a niedzielne koncerty The Skatalites, Dub Inc., Easy Star All-Stars i innych gwiazd pokaże wkrótce drugi program Telewizji Polskiej.

- ORF staje się nazwą coraz bardziej rozpoznawalną w świadomości przeciętnego Polaka, z marszu kojarzoną z najwyższą półką w dziedzinie reggae – komentują organizatorzy festiwalu.

Zasłużeni dla Kultury Polskiej

Już po oddaniu tego tekstu, w środę 10 września organizatorzy Ostróda Reggae Festival zostali odznaczeni honorowymi medalami „Zasłużony dla Kultury Polskiej”. Podczas uroczystości w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, wręczający odznaczenia wiceminister Piotr Żuchowski (nota bene pochodzący z Iławy) powiedział, że „wywodząca się z Jamajki muzyka stała się zjawiskiem ważnym dla wielobarwnej rodzimej kultury, a festiwal w Ostródzie dzięki wieloletniej kontynuacji i ciągłemu rozwojowi jest niezwykle istotną imprezą w kalendarzu polskich wydarzeń kulturalnych”.

Jak stwierdzili na swoim facebookowym profilu sami organizatorzy ORF, w ponad trzydziestoletniej historii polskiej sceny reggae, był to pierwszy przypadek uhonorowania osób związanych z tą muzyką przez najwyższe władze państwowe.

Adrian Godlewski, Rozmaitości Ostródzkie 2014.

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS
zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.