Kino to za mało, czyli kilka słów o poprawie oferty kulturalnej i odejściu od sezonowości Ostródy

Rozmaitości
Typography

Wśród deficytów kulturalnych Ostródy, brak kina jest najbardziej zauważalny i najczęściej krytykowany przez mieszkańców. Konieczność jego budowy to oczywistość, jak to, że miasto powinno łatać dziury w chodnikach czy zapewniać ciepłą wodę w kranach, ale poprawa miejskiej oferty kulturalnej nie może ograniczać się tylko do tej jednej inwestycji. Ostróda potrzebuje profesjonalnej, opracowanej przy udziale ostródzian, strategii rozwoju kultury, ukierunkowanej na aktywizację mieszkańców i zerwanie z obrazem miasta, w którym fajnie jest tylko latem.

Ciekawa, różnorodna, a przede wszystkim całoroczna oferta kulturalna to jeden z głównych czynników, decydujących o atrakcyjności miasta. Żeby taka była, decyzje o niej nie mogą być podejmowane w oderwaniu od potrzeb mieszkańców, w wąskim gronie miejskich urzędników. Przeciwnie - jej opracowanie powinno być przedmiotem jak najszerszych konsultacji społecznych, opartych zarówno na spotkaniach i debatach, jak i poznawaniu opinii ostródzian w Internecie. Pierwszą okazję ku temu stwarzałyby prace nad strategią rozwoju kultury.

Nie czuję się wystarczająco kompetentny, żeby dokładnie analizować możliwe kierunki rozwoju kultury w Ostródzie, uważam natomiast, że nowa strategia powinna spełniać trzy warunki. Po pierwsze - musi odpowiadać wymaganiom mieszkańców. Po drugie - powinna akcentować wielokulturową tożsamość miasta. Po trzecie wreszcie, rozwijać dorobek kulturalny mieszkańców i rozpoznawalne w Polsce marki, jak Ostróda Reggae Festival. Jak spełnić te kryteria? Sposobów może być wiele, a najciekawsze powinny zostać poddane ocenie ostródzian. Każdy z nas jest przecież w jakimś stopniu odbiorcą lokalnej kultury. Ja również, więc pozwolę sobie przedstawić państwu trzy własne pomysły. Dajcie znać, co o nich sądzicie. 

KINO W CENTRUM MULTIMEDIALNYM, czyli jak spełnić oczekiwania ostródzian (i jednocześnie uczynić Ostródę atrakcyjną również po sezonie)

Budowa kina to nie tylko najbardziej wyczekiwana inwestycja, ale też prawdopodobnie jedyna, na jaką miasto będzie mogło sobie w najbliższym czasie pozwolić. Jeżeli już trzeba (a trzeba!!!) wybudować kino, warto zastanowić się nad możliwie jak najszerszym wykorzystaniem nowego obiektu. Ciekawym rozwiązaniem byłoby stworzenie Centrum Multimedialnego z dwiema salami kinowymi, salą koncertową, galerią, biblioteką, kawiarnią, studiem wirtualnej rzeczywistości (VR) i salonem gier video. Centrum takie mogłoby powstać na przykład w Czerwonych Koszarach, gdzie znajduje się nieużywana od lat sala kinowa, ale o wiele ciekawszym i bardziej ambitnym projektem byłoby wybudowanie go na ostatnim wolnym placu w centrum miasta (na początku ul. Kolejowej).

Nowy obiekt, już chwilę po otwarciu, mógłby stać się najpopularniejszym miejscem na mapie kulturalnej Ostródy. Samorządowe kina to obecnie nic niezwykłego, ale Miejskie Centrum Multimedialne to projekt na tyle oryginalny, innowacyjny i skupiający w swoich ramach wiele różnorodnych atrakcji, że mógłby stanowić podstawowy element jego pozasezonowej oferty i przyciągać licznych gości. Ważne też, żeby zarządzanie nim wolne było od politycznych nacisków władz miasta. W obecnym oku partyjnego cyklonu, przy dziwacznym podziale na sorty, gdzie połowa społeczeństwa czuje się urażona co drugim filmem albo innym dziełem sztuki, za kulturę nie mogą odpowiadać ludzie motywowani politycznie. I nie ważne, czy w kinie wyświetlany jest akurat "Smoleńsk" czy "Kler".

MIASTO-MUZEUM, czyli jak promować wielokulturową tożsamość miasta (i jednocześnie uczynić Ostródę atrakcyjną również po sezonie)

To koncepcja, która już od dłuższego czasu dojrzewa w mojej głowie. Wyobraźcie sobie, że miasto to interaktywna galeria albo muzeum. Nie zwiedza się tutaj sal wystawowych, lecz spaceruje ulicami i poznaje fascynującą, wielokulturową historię Ostródy. Mijając kolejne lokalizacje, można zobaczyć, co znajdowało się w danym miejscu sto albo dwieście lat temu, poznając przy okazji dzieje mazurskiego tygla kultur, gdzie mieszały się losy Prusów, Niemców, Polaków, Mazurów, Żydów i wielu innych nacji. Zwiedza się miasto, a jednocześnie podróżuje się w czasie. 

Brzmi intrygująco? Tak naprawdę pomysł jest bardzo prosty i nie wymaga ani dużych nakładów finansowych, ani użycia żadnych kosmicznych technologii. Chodzi o to, żeby przekuć w atut jedną z największych strat w historii naszego miasta - zburzenie jego przedwojennej zabudowy. Licząca sobie blisko 700 lat Ostróda to miasto, którego w znacznej części już nie ma. Możemy podziwiać je na przedwojennych fotografiach, czytać o nim w książkach (albo w portalu Nasza Ostróda, do czego gorąco zachęcam), ale możemy też udostępnić je do zwiedzania, stawiając tablice informacyjne w miejscach, które zmieniły swój wygląd na przestrzeni dziejów.

Wykonane z nowoczesnych materiałów, wolno stojące, wielojęzyczne tablice można zaprojektować tak, żeby przyciągały swoim wyglądem oraz przystępnie i interesująco opowiadały o historii miasta i jego mieszkańców. Należy je ustawić w takich lokalizacjach oraz opatrzyć takimi ilustracjami, żeby zwiedzający mogli obserwować to samo miejsce w dwóch różnych perspektywach czasowych - obecnie (na żywo) i dawniej (na zdjęciu/ilustracji). Tablice tworzyłyby ścieżkę historyczną, odsyłając do kolejnych lokalizacji, a do jej zwiedzania zachęcałaby gry miejskie, po ukończeniu których otrzymywałoby się jakiś miejski gadżet (kubek, długopis, zapalniczkę).

Tym prostym sposobem, Ostróda zyskałaby nową atrakcję turystyczną - plenerowe, ogólnodostępne i interaktywne muzeum, aktywizujące do zwiedzania miasta i poznawania jego historii. Być może nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę, ale naprawdę mamy się czym pochwalić. Ostróda była kiedyś największym miastem Oberlandu, szczyciła się piękną zabudową, mieszkańcy miasta i okolic posługiwali się unikalną gwarą ostródzką (przeczytacie o niej tutaj) i byli świadkami wielu epokowych wydarzeń, które zmieniły historię Europy (jak wojny polsko-krzyżackie, Napoleońskie, czy I i II wojna światowa). Przy odpowiednim przygotowaniu i promocji, ostródzka ścieżka historyczna mogłaby stać się popularną atrakcją turystyczną i ważnym elementem naszej oferty kulturalnej.

STOLICA REGGAE, czyli jak wykorzystać największe atuty kulturalne (i jednocześnie uczynić Ostródę atrakcyjną również po sezonie)

Każda kolejna edycja Ostróda Reggae Festival udowadnia, że impreza Piotra Kolaja to zdecydowanie największy atut kulturalny naszego miasta. Po trwającym prawie dwie dekady paśmie sukcesów, nadszedł wreszcie czas, by władze samorządowe jeszcze mocniej postawiły na reggae, a doskonałą okazję ku temu stwarza pierwsze w historii polsko-jamajskie partnerstwo miast - Ostródy i Ocho Rios.

Powyższa ilustracja to rzadko używane logo Ostródy, w niektórych kręgach znane jako "wiosło". Wykorzystywane jest m.in. na plakatach promujących ORF, a od czasu do czasu również przy okazji promocji innych, mniejszych koncertów reggaeowych. Najczęściej używanym logotypem jest po prostu herb ze świętym Jerzym i napisem "Miasto Ostróda Perła Mazur", który zobaczycie prawie we wszystkich miejskich publikacjach, folderach, gadżetach i na stronie www. Jaką wartość promocyjną ma nasz herb? Raczej żadną.

Logo z wiosłem - oprócz tego, że samo w sobie jest świetne i bije na głowę to używane dotychczas - może stać się podstawowym elementem promocji miasta, opartej na reggae i kulturze Jamajki. Jego szersze wykorzystanie i utrwalenie w społecznej świadomości hasła "Ostróda Reggae Town" może stać się przyczynkiem do dalszych działań, służących wytworzeniu prostego skojarzenia, że jak Ostróda to reggae, a jak reggae to pokój, miłość, słońce i radość. To naprawdę może chwycić!

Oczywiście, nowy logotyp byłby tylko wstępem do szerszych działań, wiążących Ostródę z muzyką reggae. Jakich? Pierwszy z brzegu przykład to częstsze, cykliczne koncerty czołowych przedstawicieli gatunku. Zimowe występy Tabu i Pablopavo w sali kameralnej amfiteatru to nie tylko moim zdaniem jedne z najlepszych posezonowych imprez ostatnich lat, co tylko udowadnia, że ostródzianie i ogólnie mieszkańcy Warmii i Mazur lubią reggae i są głodni podobnych wydarzeń. Dlaczego by więc nie mierzyć wyżej, sięgając przy tym po dostępne dotacje na promocję kultury? Druga, jednodniowa ale cykliczna, tym razem zimowa impreza reggae w Ostródzie? Na początek warto przynajmniej spróbować.

Adrian Godlewski, NaszaOstróda.pl 2018

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS
zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.