Fałszerz monet

Opowieści
Typography

Lata 30-te minionego stulecia. W Ostródzie funkcjonuje 5 targowisk, które dwa razy w tygodniu zapełniają się barwnym, rozkrzyczanym tłumem zachwalających swój towar handlarzy i kupujących. Po obu stronach fontanny Trzech Cesarzy (dzisiaj Fontanna Jedności Europejskiej), na Starym i Nowym Rynku sprzedawane są wszelkiego rodzaju artykuły spożywcze, przy gmachu poczty funkcjonuje targ rybny, w okolicy dzisiejszych ulic Stapińskiego i Pułaskiego targ ziemniaczany, a za gazownią targ bydlęcy i koński. Od kilkunastu tygodni, co jakiś czas w ostródzkiej komendzie policji pojawiają się wściekli handlarze, wysypując na biurko komendanta fałszywe monety dwumarkowe. Komendant, po konsultacji ze zwierzchnikami, wyznacza dwuosobowe patrole cywilnych wywiadowców, którzy, wmieszani w tłum, mają bacznie obserwować kupujących.

Jest sobotnie przedpołudnie, 4 sierpnia 1934 roku. Drugi w tygodniu, po środzie, dzień targowy w Ostródzie. W jednej z bocznych uliczek odchodzących od Nowego Rynku (obecnie wschodnia, patrząc od fontanny, część Placu 1000-lecia) parkuje luksusowa limuzyna, Mercedes-Benz 770 Grand. Z samochodu wysiadają dwie osoby. Dystyngowany, szczupły 56-cio latek w jasnym, lnianym garniturze i o siedem lat młodsza od niego, korpulentna blondynka, w eleganckiej brązowej sukni i przystrojonym sztucznymi chabrami żółtym słomkowym kapeluszu na głowie. To widywane od czasu do czasu w Ostródzie małżeństwo, Jutta i doktor praw Manfred Schwalbe, mieszkające w ukrytej przed oczami ciekawskich za palisadą wysokich tui, luksusowej willi w pobliżu Biesala. Chwilę ze sobą rozmawiają, po czym mężczyzna rozwiązuje pękatą skórzaną sakiewkę i wręcza kobiecie garść monet. Ta chowa je do portmonetki i z wiklinowym koszykiem w dłoni wchodzi pomiędzy stragany. Nie zwraca uwagi na dwóch postawnych mężczyzn, którzy podążają za nią jak cienie, śledząc każdy jej krok.

Kobieta zatrzymuje się przy niemal każdym straganie i robi drobne zakupy. Tu rzodkiewka, tam szczypiorek i koperek, trochę schabu na kotlety, jakieś słodycze. Maksymalnie za 20-25 fenigów. Płaci dwumarkowymi monetami, odebraną resztę wrzuca niedbale do koszyka. Trzy razy wraca do męża po kolejne pieniądze, a zakupione towary zostawia w bagażniku samochodu.

Po godzinie udaje się na Stary Rynek, gdzie sytuacja się powtarza. Wtedy zostaje zatrzymana przez policyjnych agentów.

Zadyma na Starym Rynku

Jutta wyrywa się policjantom. Głośno krzyczy, robi się zbiegowisko. W obronie kobiety „rycersko” interweniują obecni na targowisku SA-mani, od niedawna butnie panoszący się w Ostródzie członkowie oddziałów szturmowych NSDAP. Dochodzi do krótkiej, ale zajadłej bijatyki. W jej efekcie, jak zapisano potem w policyjnym protokole z zajścia; „Helmut Rolke, 35 lat, robotnik kolejowy, żonaty, dwoje dzieci, członek NSDAP, utracił dwa zęby przednie z górnej szczęki. Maks Kazinski, 23 lata, tragarz na targowisku, kawaler, członek NSDAP, doznał złamania żuchwy i lewej kości policzkowej. Rudolf Wudtke, 42 lata, urzędnik bankowy, żonaty, czworo dzieci, członek NSDAP, doznał złamania nosa i wstrząśnienia mózgu. Czwarty uczestnik zajścia, Jurgen Block, kawaler, robotnik budowlany, członek NSDAP, zbiegł z miejsca zdarzenia, nie ponosząc, oprócz ogólnych potłuczeń, żadnych poważniejszych obrażeń. Funkcjonariuszy policji, Sigismunta Rotha i Kazimierza Malinowskiego, na wniosek komendanta, zawieszono w czynnościach do czasu wyjaśnienia sprawy”.

Manfred Schwalbe widzi co się dzieje, nie rusza jednak na pomoc żonie. Szybko wsiada do samochodu, uruchamia silnik i z piskiem opon usiłuje odjechać. Biorąc ostry zakręt wpada w poślizg i uderza bokiem w stragan z pasmanterią i gorsetami. Przewracająca się konstrukcja omal nie przygniata handlującej nimi kobiety. Jej mąż chwyta za kilogramowy odważnik ze stojącego obok straganu z warzywami i rzuca nim w samochód. Wybija boczną szybę od strony kierowcy. Odważnik o milimetry mija głowę Schwalbego, lecz odłamki szkła wbijają mu się w czoło i policzek. Nie zważając na krew zalewającą mu oczy, Schwalbe dodaje gazu i próbuje uciec, ale po kilkunastu metrach rozbija samochód o słup ogłoszeniowy. Półprzytomnego handlarze wywlekają z wozu i zanim odbije go policja, dotkliwie turbują. Dopiero po godzinie, razem z udającą omdlenie Juttą, dwoma samochodami torującymi sobie z trudem drogę przez agresywny tłum, małżeństwo Schwalbe przewiezione zostaje na komisariat.

Przeprowadzona jeszcze tego samego dnia rewizja w podbiesalskiej willi Schwalbów przynosi rewelacyjne wyniki. Jedna ze ścian piwnicy zastawiona jest regałem pełnym książek. Po jego odsunięciu, policjanci odkrywają ukryte drzwi prowadzące do pustego pokoiku, w którym znajduje się jedynie żelazne, pozbawione materaców łóżko. Pod nim, w podłodze, zamaskowane dywanikiem, jest wejście do jeszcze jednego pomieszczenia, gdzie mieści się prywatna mennica Manfreda i Jutty Schwalbe. Warsztat wyposażony jest we wszelkie niezbędne przyrządy, począwszy od prasy menniczej, skończywszy zaś na najdrobniejszych pilnikach. W stojącej na podłodze skrzynce policjanci znajdują 59 gotowych do puszczenia w obieg, precyzyjnie wykonanych fałszywych dwumarkówek. Późniejsze śledztwo berlińskiej policji wykazało, że Schwalbe wprowadzili w całych Niemczech na rynek około 60 tysięcy podróbek.

Samozwańczy doktor

Prowadzący dochodzenie w sprawie fałszerstwa monet berlińscy funkcjonariusze policji kryminalnej przyjrzeli się bliżej osobie Manfreda Schwalbego. Wyniki ich śledztwa wykazały, że Schwalbe nieprawnie używa tytułu doktora, a i jego nazwisko jest fałszywe, gdyż w rzeczywistości nazywa się Michael Kuntzman. Wbrew temu co twierdzi, nie studiował prawa, lecz filozofię na uniwersytecie w Getyndze. Studiów tych nie ukończył, usunięty z uczelni za „nieobyczajne zachowanie”. Wtedy prawdopodobnie sfabrykował pod wymyślonym nazwiskiem fałszywy dyplom doktora prawa. Jego twierdzeniom, jakoby był adwokatem w Wiedniu, zaprzecza austriacka policja. W Wiedniu przebywa zaledwie kilka miesięcy 1916 roku, potem przez krótki czas mieszka we Lwowie, skąd przenosi się do Berlina. Tam poznaje Juttę Monach, córkę bogatego handlarza złomem, z którą wkrótce bierze ślub.

Wykorzystując swój wdzięk i dar przekonywania, nawiązuje kontakty z wybitnymi niemieckimi prawnikami. Przekonuje ich do swojej idei rozszerzenia prawa międzynarodowego i pod ich patronatem wydaje kilkudziesięciostronicową broszurę, która przez krótki czas staje się sensacją w środowisku prawniczym Berlina. Ale opinie recenzentów są druzgocące i rzekomy doktor prawa, wyśmiany przez ekspertów i potępiony przez dotychczasowych popleczników, szuka sposobu na utrzymanie wysokiego standardu życiowego, do którego zdążył już się przyzwyczaić. Wdaje się w interesy, które z nauką prawa, ani z samym prawem nie mają nic wspólnego. Przez jakiś czas prowadzi hurtownię chemikaliów przy berlińskiej ulicy Ritterstrasse. To wtedy prawdopodobnie zaopatruje się we wszystkie urządzenia potrzebne do uruchomienia prywatnej mennicy. W 1927 roku wraz z żoną przeprowadzają się w okolice Biesala, gdzie budują okazałą willę.

Oboje nie budzili żadnych podejrzeń. W ciągu dnia zawsze dystyngowani, elegancko ubrani, wyjeżdżali swoją elegancką limuzyną, wydając gdzie się tylko dało fałszywe monety. W nocy, kiedy nie było mieszkającej poza domem służby, rozpoczynali pracę w piwnicy.

Michael Kuntzman, vel doktor Manfred Schwalbe, wyrokiem berlińskiego sądu otrzymał wyrok 9 lat bezwzględnego pozbawienia wolności, jego żona Jutta, za współsprawstwo skazana została na 4 lata więzienia.

W 1931 roku w Ostródzie „bawiła” przez kilka dni córka lwowskiej konkubiny Kuntzmana, Marica Koroliowa, która niechlubnie zapisała się w dziejach miejscowego Deutsches Theater. Ale to już zupełnie inna historia i może ją kiedyś Państwu opowiem.

zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.