Top Stories

Wszystkie artykuły

Lata 30-te minionego stulecia. W Ostródzie funkcjonuje 5 targowisk, które dwa razy w tygodniu zapełniają się barwnym, rozkrzyczanym tłumem zachwalających swój towar handlarzy i kupujących. Po obu stronach fontanny Trzech Cesarzy (dzisiaj Fontanna Jedności Europejskiej), na Starym i Nowym Rynku sprzedawane są wszelkiego rodzaju artykuły spożywcze, przy gmachu poczty funkcjonuje targ rybny, w okolicy dzisiejszych ulic Stapińskiego i Pułaskiego targ ziemniaczany, a za gazownią targ bydlęcy i koński. Od kilkunastu tygodni, co jakiś czas w ostródzkiej komendzie policji pojawiają się wściekli handlarze, wysypując na biurko komendanta fałszywe monety dwumarkowe. Komendant, po konsultacji ze zwierzchnikami, wyznacza dwuosobowe patrole cywilnych wywiadowców, którzy, wmieszani w tłum, mają bacznie obserwować kupujących.

W Zielone Świątki roku 1946, które przypadały 9 czerwca, dowodzony przez wachmistrza Henryka Wieliczko „Lufę” 4 szwadron 5 Brygady Wileńskiej Armii Krajowej rozkłada się biwakiem w lesie nad Kanałem Oberlandzkim (obecnie Ostródzko-Elbląskim), pomiędzy wsiami Liksajny i Miłomłyn. To trzeci dzień pobytu oddziału na Mazurach. Po koncentracji Brygady w leśniczówce Witoszewo, szwadron wachmistrza „Lufy”, przy którym od tej pory miał przebywać sam major „Łupaszka”, otrzymał najbardziej odpowiedzialne zadanie ze wszystkich oddziałów – rozpoznać zachodnią część Mazur.

Wtorek, 11 czerwca 1946, opuszczone zabudowania gospodarcze 2 km od szosy sztumskiej. Partyzanci 5 Szwadronu 5 Brygady Wileńskiej od kilku godzin ukrywają się w parterowym budynku, obserwując ze strychu wzmożony ruch ciężarówek z wojskiem i milicją. Półprzytomny podporucznik Zdzisław Badocha „Żelazny” majaczy w gorączce. Sanitariuszka Danuta Siedzikówna „Inka” aplikuje mu sulfonamidy i morfinę. Nic więcej nie może zrobić. Rana odniesiona w potyczce pod Tulicami ciągle krwawi i żołnierze bezsilnie patrzą na cierpienia swojego dowódcy.

Kończy się pierwsza dekada czerwca 1946 roku. Piąty szwadron 5 Brygady Wileńskiej, dowodzony przez podporucznika czasu wojny Zdzisława Badochę „Żelaznego”, ma prawo czuć się zmęczony, ale partyzantom humory dopisują. Bo i mają się czym szczycić. Błyskawiczny rajd, jaki przeprowadzili po terenie Prus Wschodnich przyniósł efekty, które przyprawiły o bezsilną wściekłość siły bezpieczeństwa. Dość wspomnieć, że jednego tylko dnia, 19 maja 1946 roku, przejeżdżają zdobycznym Studebakerem ponad 100 kilometrów, rozbijając po drodze posterunki milicji w Kaliskach, Osiecznej, Osieku, Skórczu, Lubichowie, Zblewie i w Starej Kiszewie. Rozbrajają milicjantów (wystawiając im pokwitowania za odebraną broń), niszczą połączenia telefoniczne i palą dokumentację. Zaskoczone załogi posterunków nie stawiają oporu, partyzanci zaś nie robią im krzywdy. Ujętych funkcjonariuszy milicji lub żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego, o ile nie „wsławili” się zbrodniami przeciwko ludności polskiej albo nie atakowali oddziałów podziemia – zawsze puszczają wolno. Co innego z funkcjonariuszami UB. Tych żołnierze „Łupaszki” od zawsze uznają za członków organizacji zbrodniczej, podobnie jak wcześniej gestapo i NKWD. Dlatego w Starej Kiszewie rozstrzeliwują pięciu ubeków i jednego enkawudowca. C’est la guerre...

W owych czasach, gdy Krzyżacy przybyli na ziemie Prusów, aby je zdobyć, a tym samym pogańskie plemiona nawrócić do wiary chrześcijan, cała okolica dookoła Jeziora Drwęckiego była jedną wielką, straszliwą puszczą, pełną niedźwiedzi, turów i wilków. W tej właśnie puszczy, na wschodnim brzegu jeziora, krzyżaccy rycerze wybudowali w 1270 roku zamek warowny. Wkrótce potem przybyli z gór Harzu emigranci, którzy osiedlili się obok rycerskiej twierdzy nad jeziorem, zaczęli karczować puszczę i założyli miasto na wschodnim wykarczowanym brzegu. Nazwali to miasto Osterode, co łatwo wytłumaczyć, bowiem po niemiecku „Ost” znaczy wschód, a „roden” – karczować. Zresztą w ich ojczystej ziemi, w Harzu też znajdowało się miasto o takiej samej nazwie.

Adolf Wenzel wspomina, że tę legendę opowiedział mu nocny dozorca, który pilnował cegielni w Zatoce. Również starsi mieszkańcy Miłomłyna znali dobrze opowieść, bo matka Adolfa wielokroć mu o niej mówiła, gdy był jeszcze dzieckiem.

W małym lasku koło Pietrzwałdu znajduje się kamień, który w pradawnych czasach miał służyć Prusom do składania ofiar. Tutaj, w tym lasku, młodzież spotykała się w letnie wieczory, aby potańczyć. Tańczono aż do rana, ale tego było młodym za mało, wracali więc do wsi, gdzie w karczmie u Golombiewskiego zabawa trwała dalej, aż do południa. O kamieniu ofiarnym i lesie opowiadał legendę pewien stary Mazur.

Długie zatoki Jeziora Drwęckiego wrzynają się głęboko w gęste lasy, które swoimi ramionami ujmują Ostródę z trzech stron. Ten, kto przepłynie jezioro żaglówką lub zimą przemierzy je na łyżwach aż do leśniczówki za mostem, wnet może znaleźć się w pięknym wysokopiennym lesie urodziwych sosen, buków i jodeł. Jeśli nasz wędrowiec uda się na północny wschód, już po 20 minutach dotrze do małego, prawie okrągłego leśnego jeziorka, przebłyskującego spomiędzy potężnych pni sosen. Wszędzie tu rozciąga się dywan bujnie rozkrzewionych wrzosów. Lustro jeziora robi wielkie wrażenie, jest prawie czarne i lśni niczym wypolerowana stal. Gęsty las, wiotkie, delikatne trzciny, wysokie leszczynowe zarośla chronią jezioro przed podmuchami wiatru i wygląda to wszystko jak rzęsy czarnego oka, które spokojnie, z niewzruszonym smutkiem patrzy w niebo. Co ciekawe, brzegi jeziora nigdzie nie są zabagnione, wrzosy rozrosły się więc prawie aż do lustra wody. Cisza tego jeziora, przez które tylko czasem przepłynie samotna łyska lub para nurów, jest tak doskonała, wręcz niesamowita, że nawet najbardziej rozgadane grupy wędrowców, jeśli znajdą się tu przypadkiem, milkną zaskoczone widokiem Czarnego. Tak, Czarne Jezioro ma swoją tajemnicę.

zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.