Czy wiesz, że... w pruskiej Ostródzie, polski i niemiecki ksiądz bywali często największymi wrogami?

Ciekawostki
Typography

Od momentu wprowadzenia w Prusach reformacji, w Ostródzie istniały dwie parafie ewangelickie - niemiecka (miejska) i polska (wiejska). Ich proboszczowie toczyli często regularne spory, nie szczędząc sobie przy tym uszczypliwości, a nawet inwektyw. W 1727 roku niemiecki pastor Christoph Ast ubolewał, że "Ostróda od niepamiętnych czasów cierpi z powodu skłóconych, w ustawicznej niezgodzie żyjących księży, a parafianom tutejszym ciężko znaleźć należyte pokrzepienie".

Ostródzka parafia ewangelicka powstała już w 1525 roku, zaraz po sekularyzacji Państwa Zakonnego i utworzeniu przez Albrehta Hohenzolerna pierwszego na świecie luterańskiego państwa - Prus Książęcych. Zgodnie ze stosowaną przez księcia Albrehta praktyką, luteranie przejęli w Ostródzie zarówno kościół przy rynku, jak i wszystkich przypisanych do niego parafian. Powołano dwie parafie - niemiecką dla mieszkańców miasta i polską dla mieszkańców okolicznych wiosek. Niemiecki kościół znajdował się w budynku dzisiejszego kościoła pw. św. Dominika Savio. Polski mieścił się w małym, zupełnie nie przypominającym świątyni domku, dobudowanym przy jego wschodniej (czyli tylnej) ścianie.

Polski i niemiecki proboszcz często za sobą nie przepadali. Johannes Muller opisuje w "Dziejach Ostródy" wojnę, jaką pod koniec XVII wieku toczyli niemiecki pastor Andreas Christian Telting i jego polski odpowiednik, tak zwany proboszcz wiejski, Martin Teschen. Oddajmy głos ostródzkiemu kronikarzowi:

W 1697 roku polski ksiądz obwiniał z ambony niemieckiego jako "takiego, co to z przyzwoitości głowę odgryzł, który w trakcie modlitwy do Boga pozwala toczyć beczki z piwem, który swój brzuch napełnia, który drze bluźnierczą niewyparzoną gębę, jest moczymordą, który wślizgnął się tu jak lis, a teraz robi z siebie lwa" .

Prawda, jak pisze Muller, była jednak zupełnie inna:

Okazało się, że to właśnie polski (a nie niemiecki) duchowny zbłądził, wypełniając swoje obowiązki i prywatnie. Jego owieczki, które przychodziły się spowiadać, policzkował przed konfesjonałem, jako domokrążca handlował po wsiach pędzoną przez siebie wódką, "a jak kopcił, to o tym najlepiej świadczą jego ubrania i papiery tytoniem śmierdzące, chodzi na hulanki gdzie upija się do nieprzytomności i leży tak na stole albo ławie". Często zdarzało mu się ponadto uczestniczyć w bijatykach (...)

Polski proboszcz Martin Teschen nie miał dobrej opinii. W 1700 roku oficjał pomezańskiego konsystorza pisał o nim tak:

Cieszy się on wątpliwą reputacją w swojej parafii i sąsiedztwie, ma skłonność do siania niezgody, kłótni i sporów z kolegą po fachu i z mieszczaństwem, w piciu jest niezrównany. Bóg zrobił go duchownym, będąc rozgniewanym, jednym słowem: to najemnik.

Ale i niemiecki pastor nie był bez winy. Muller podaje, że:

Zdarzało się w 1704 roku, że niemiecki ksiądz przerywał polskiemu raz po raz głośnymi uwagami, kwestionując wypowiedzi kolegi po fachu.

 
Spory pomiędzy duchownymi miały wielki wpływ na życie ówczesnych ostródzian. W 1727 roku niemiecki pastor Christoph Ast ubolewał, że "Ostróda od niepamiętnych czasów cierpi z powodu skłóconych, w ustawicznej niezgodzie żyjących księży, a parafianom tutejszym ciężko znaleźć należyte pokrzepienie". Jak tu zresztą szukać pokrzepienia, skoro już powyższe cytaty pokazują, że księża w pruskiej Ostródzie bywali często niezłymi ziółkami.

W 1715 roku na przykład, polski proboszcz Daniel Pastinaci wraz z trzema innymi księżmi został wpisany na czarną listę pomezańskiego konsystorza. Duchownych tych uznano za "namiętnych pijaków i rozpustników", a następnie pozbawiono pełnionych funkcji.

Na koniec, dla równowagi wypada dodać, że byli również w historii Ostródy księża wybitni i godni naśladowania. W latach 1835 - 1848 funkcję polskiego proboszcza pełnił Gustaw Gizewiusz - słynny obrońca praw polskojęzycznych Mazurów, literat, publicysta i folklorysta, od którego nazwiska pochodzi powojenna nazwa Giżycka.

A skoro już o Gizewiuszu mowa, jeszcze jedna ciekawostka. Księża o takim nazwisku byli dwukrotnie proboszczami w Ostródzie. Ponad dwadzieścia lat przed Gustawem, swoją piętnastoletnią posługę jako proboszcz parafii niemieckiej zakończył Johann Samuel Gizewiusz.

 

 

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS
zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.