Czy wiesz, że... pobyt armii Napoleona był dla dawnych ostródzian jednym z największych nieszczęść w historii?

Ciekawostki
Typography

W Polsce cieszy się powszechnym szacunkiem, jako wybitny strateg i mąż stanu. Dla wielu innych europejskich nacji, Napoleon Bonaparte to tyran i zbrodniarz wojenny, którego działania zrujnowały prawie cały kontynent i kosztowały życie niezliczonych rzesz ludzi. A jak obecność wojsk "małego kaprala" oceniali dawni mieszkańcy podbitej przez niego Ostródy?

Wojska Napoleona, które od jesieni 1806 roku toczyły wojnę z Królestwem Prus i sprzymierzonym z nim Imperium Rosyjskim, w okolicach Ostródy operowały już na przełomie lat 1806 - 1807. Miasto leżało na wrogiej ziemi pruskiej i Francuzi nie mieli żadnych powodów, żeby łagodnie się z nim obchodzić. Johannes Muller, germanista z ostródzkiego Kaiser Wilhelm Gymnasium, autor wydanej po upływie wieku od wizyty Napoleona monografii pt. "Dzieje Ostródy", przedstawia pobyt armii cesarskiej jako jeden z największych kataklizmów w historii miasta - podobnie, jak my opisujemy dziś pobyt Armii Czerwonej. O przybyciu Francuzów pisał tak:  

Wkrótce po tym jak król pruski opuścił miasto, (pruski) generał Diericke otrzymał od generała Benningsena rozkaz wycofania się z Ostródy do Działdowa. 29 i 30 listopada (1806) rozkaz został wykonany. Napoleon poprzydzielał swej zwycięskiej armii kwatery zimowe. Teren między Elblągiem i Ostródą przypadł marszałkowi Bernadotte. Miał on trzymać w szachu Królewiec, a ponadto eksploatować na rzecz armii bogate zasoby okolic Ostródy, Pasłęka, Elbląga i Gdańska. Kwatera główna i plac zborny korpusu znajdowały się w samej Ostródzie oraz pod miastem. 2 stycznia 1807 roku Francuzi zbliżyli się do miasta. Tkwili tam z przerwami aż do 11 grudnia (...) Francuzi surowo strzegli miasta. Nikt, kto nie miał francuskiej przepustki, nie mógł się stąd wydostać. Mieszkańcom nie było wolno nawet udać się do lasu bez pisemnego zezwolenia (...) Od razu 2 stycznia doszło do splądrowania miasta. W ciągu 12 godzin francuski generał, zapewne Bertrand, skonfiskował 1000 karolinów (około 21 tysięcy marek) kontrybucji wojennej. W tamtych czasach 21 000 marek stanowiło dla Ostródy poważną sumę (...) Ceny w mieście wzrosły częściowo i dziesięciokrotnie. Brakujące towary sprowadzali najczęściej Żydzi z Warszawy po znacznie wyższych cenach.

Wojska Napoleona wycofały się z Ostródy w nocy z 27 na 28 stycznia 1807 roku, a miasto na krótko zajęli Rosjanie pod dowództwem generała Barclay de Tolly. Francuzi, pod dowództwem marszałka Bernadotte wrócili już 6 lutego i tym razem zostali w mieście na dłużej. Tak francuską okupację miasta opisuje Johannes Muller:

W kolejnych tygodniach i miesiącach miasto musiało dźwigać ogromne brzemię, starać się o poważne sumy pieniędzy, wypełniać niewygodne służby. Oto co przyniosła wojna ze sobą. Obydwa kościoły zostały rozbite i przerobione na magazyny, tak że nabożeństwa musiały się odbywać w mieszkaniu niemieckiego plebana (...) Ponieważ Francuzi cierpieli na brak opału, spalili krzesła z ratusza, również tak zwany hiszpański płaszcz (średniowieczne narzędzie kary) powędrował do ognia: tyle przynajmniej, że w ten sposób przestał istnieć symbol dawnego ucisku (...) Również stoły i ławy szkolne poszły na opał, zaś klasy zmieniły się w stajnie (...) Na opał rozebrano też podmiejskie stodoły i obory. Reszty dokonały pożary. Stwierdzono, że miasto w tym czasie straciło 20 domów mieszkalnych, 12 obór i 95 stodół, co oznaczało straty w wysokości 10 186 talarów (równe 30 558 marek). Najstraszniejszy okazał się 7 dzień lutego. Miasto, tak pisze jeden z współczesnych, "leżało jak ofiara wydana na pastwę, nie mając jednak w oczach wroga żadnej wartości i - bez powodu narażone na haniebne podejrzenia - uniknęło z trudem całkowitej ruiny, jako że miało być na rozkaz splądrowane". Bezpodstawna pogłoska, którą zasiał prawdopodobnie Żyd Zadek, brzmiała, że kilku Francuzów zostało w mieście zabitych i że ślad po nich zaginął. Francuzi łupili więc miasto, najwyraźniej za pozwoleniem cesarza. Gdyby on jednak przewidział, że będzie musiał w Ostródzie spędzić wkrótce dłuższy czas, z pewnością wstrzymałby się od wydawania takich zezwoleń.

Obecność wojsk francuskich wiązała się nie tylko z plądrowaniem miasta, ale też drobniejszymi kradzieżami i nakładaniem różnego rodzaju podatków na mieszkańców. Ostródzianie musieli również zapewniać kwatery i wyżywienie dla francuskich żołnierzy. Francuską okupację dotkliwie odczuł m.in. ówczesny burmistrz Ostródy August von Pelchrzim (Pielgrzym?). Ponownie oddajmy głos Johannesowi Mullerowi:

Ciężkie czasy przyszły na burmistrza, już choćby ze względu na piastowany urząd. W wynajmowanym przez niego mieszkaniu zakwaterował się komendant garnizonu, a później podczas pobytu Napoleona stacjonowało do tego jeszcze czterech cesarskich adiutantów i ich służący. Burmistrz, a był wówczas von Pelchrzim, nie był w stanie sprostać bieżącym wymaganiom i oczekiwaniom ze wszystkich stron (...) Często zdarzały się brutalne napady. Rozbita głowa lub siniaki nie były niczym nadzwyczajnym. Pewnego razu został pobity i skopany, gdy niezbyt szybko pomógł służącemu wystarać się o pieczyste dla jego generała (...) Pewnego razu burmistrz miał postarać się o trzech posłańców. Ponieważ ci nie zjawili się natychmiast, został tak pobity, że godzinami nie mógł zatamować krwi z poranionej twarzy, rany zaś pozostawiły blizny. Pewnien kapitan dragonów wyprawił w Durągu bal, przy czym zażądał od udręczonego burmistrza dostarczenia ryb. Te okazały się jakoby za małe i burmistrz został za karę zamknięty na 10 godzin. Również komendant garnizonu Amire ukarał go aresztem, gdy pewnego razu skwasiła się przepisowo dostarczona śmietana (...) 7 i 8 lutego odbyła się bitwa pod Iławą Pruską. Oddziały francuskie zalały później miasto, a częściowo też zakwaterowały się w nim. Powstał nieopisany rozgardiasz. Martwi Francuzi leżeli na ulicach i w domach. Burmistrza pobito publicznie na rynku i zamknięto w areszcie.

21 lutego do Ostródy przybył cesarz Napoleon Bonaparte. O jego pobycie przypomina do dziś obraz Marie Nicolasa Ponce-Camus’a „Napoleon użyczający łask mieszkańcom Ostródy". My piszemy o nim tutaj, a jak przedstawioną na nim scenę widział Johannes Muller?

Przed cesarzem i jego świetnym orszakiem stoją mieszkańcy miasta w proszącej i pełnej oczekiwania pozycji. Napoleon przyjmuje petycję. Bardzo możliwe, że takie wydarzenie miało miejsce po wkroczeniu potężnego wojownika. Ostródzianie mieli uzasadniony powód, żeby po zaznaniu tak ciężkich szkód i cierpień prosić o litościwe traktowanie. Nawet jeśli ukorzenie się przed wrogiem ich narodu i króla napawało goryczą, a w sercach czaił się krzyk nienawiści!

Na kartach swojej monografii, skrupulatny jak przystało na Niemca Muller dokładnie wylicza, co i na jaką kwotę zostało w Ostródzie zarekwirowane oraz jakie inne straty ponieśli mieszkańcy. Po prawie stu latach, jakie upłynęły od pobytu Napoleona, nie pozostawia żadnych wątpliwości, że okupacja francuska była jednym z najgorszych momentów w historii miasta. Po upływie kolejnego stulecia, pobyt Napoleona jest dla ostródzian nobilitacją, co pokazuje tylko, jak subiektywną nauką jest historia.

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS
zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.