Czy wiesz, że... starosta ostródzki pod milicyjnym nadzorem zamiatał ulicę swojego imienia?

Ciekawostki
Typography

Profesor Andrzej Burda, w wydanej w 1987 roku przez Wydawnictwo Lubelskie książce p.t. "Przymrozki i Odwilże", tak pisze o drugim w kolejności, po Stefanie Cendrowskim, powojennym staroście ostródzkim, Tadeuszu Raczyńskim: W maju 1946 roku miał miejsce ożywiony napływ spraw i doniesień od obywateli o wypadkach nadużyć i szkodnictwa gospodarczego (...) Wpłynęły doniesienia na starostów powiatowych: Tadeusza Raczyńskiego w Ostródzie i Zielińskiego w Pasłęku (...)

Tadeusz Raczyński przybył z Warszawy z rekomendacją któregoś tam wydziału Komitetu Centralnego. Jako urzędnikowi z dobrymi kwalifikacjami z okresu przedwojennego powierzono mu funkcję starosty powiatowego w Ostródzie. Raczyński był niezłym organizatorem, ale człowiekiem kierującym się bez skrupułów wulgarną prywatą. Nie przebierał w środkach, kiedy zorientował się, że w sytuacji pospolitego rozprężenia i braku należytej kontroli odgórnej można hulać na całego. Gospodarował więc jak chciał i dawał zły upust swej niewątpliwej zaradności, traktując mienie społeczne jako własne. Skupował – można powiedzieć masowo – konie, płacąc za nie w naturze bimbrem, którego wydatną produkcję zorganizował w gmachu starostwa powiatowego.

Dwóch doświadczonych producentów samogonu zatrudniał na etatach pracowników starostwa i popędzał ich, by jak najwięcej dostarczali mu mocnego likworu, stanowiącego poręczny środek wymienny w owym handlu. Pamiętam, że kupił tych koni około czterdziestu, nie ustaliłem natomiast dokładniej, ile to kosztowało bimbru, wyprodukowanego sumptem publicznym.

Długa była lista jego występków: wywóz mebli z terenu ziem odzyskanych do Warszawy; liczne przypadki niedopełniania obowiązków służbowych, pobieranie łapówek itp. Byłem zdumiony, że długo uchodziło to mu bezkarnie, gdyż zamykały na to oczy i organy bezpieczeństwa i milicji, bo to nawet wygodnie było mieć starostę – łapownika zaś osadnicy nie kwapili się z donosami. Jak się na miejscu przekonałem, starosta mógł się też nie liczyć z Komitetem Powiatowym, w którym pierwszym sekretarzem był człowiek młody i lubiący zaglądać do kieliszka (...)

Z akt powyższej sprawy wydzieliłem tylko próbkę systematycznego handlu końmi i nadużycia władzy do osobnego postępowania i przedłożyłem Komisji Specjalnej z wnioskiem o skierowanie Raczyńskiego do obozu pracy na okres dwóch lat. Resztę zarzutów przekazałem Prokuraturze Okręgowej celem przeprowadzenia szczegółowego śledztwa. Wniosek został zaaprobowany.

Wracając jeszcze do sprawy Raczyńskiego wspomnę o drobnym epizodzie. Zadbał on o swoją „dobrą" sławę jako starosta, gdyż zdołał w ciągu swojego niedługiego samodzierżenia w powiecie przekonać Powiatową Radę, a więc zacnych ojców powiatu, by dla uczczenia jego włodarstwa jedną z ulic Ostródy nazwali jego imieniem. Kiedy zaś zleciłem komendantowi MO Paci odtransportować aresztowanego do więzienia karno-śledczego w Olsztynie, ten pod pretekstem późnej pory zatrzymał więźnia na noc w miejscowym areszcie, zaś rano pod eskortą kazał Raczyńskiemu publicznie zamiatać ulicę nazwaną właśnie jego imieniem.


Autor tych wspomnień, Andrzej Burda (1913-1987), był profesorem nauk prawnych, nauczycielem akademickim, rektorem Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W latach 1955–1957 był posłem na Sejm PRL II i III kadencji (1957–1965), od 8 maja 1957 do 24 maja 1961 roku prokuratorem generalnym. Zwolniony został ze stanowiska za to, że wbrew woli Władysława Gomułki zamienił karę śmierci wydaną na Bolesława Dedo w tak zwanej „aferze skórzanej”, na dożywotnie więzienie.

Od 1946 roku kierował olsztyńską delegaturą Komisji Specjalnej do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym - instytucji powołanej dekretem Rady Ministrów z dnia 16 listopada 1945 roku formalnie celem ścigania przestępczości gospodarczej, faktycznie zaś będącej stalinowskim organem represji wobec prywatnej własności, prywatnego rzemiosła i handlu. Komisja działała poza strukturami Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. W zakresie jej uprawnień było orzekanie grzywien, konfiskata majątku, czy kierowanie obywateli na „resocjalizację” do tworzonych na wzór sowiecki obozów pracy.

Zarówno status prawny Komisji, jak i tryb jej działania - Komisja mogła orzekać w trybie zaocznym, bez wysłuchania obwinionego - były sprzeczne z ówczesną konstytucją. Jej orzeczenia wydawane były najczęściej w oparciu o donosy, także te anonimowe. W 1949 roku rozszerzono zakres uprawnień Komisji o orzekanie w sprawach dotyczących „działalności przeciwko władzy ludowej”, za jaką uważano na przykład posiadanie zakazanych książek, opowiadanie kawałów politycznych czy prowadzenie korespondencji z rodziną zamieszkałą na Zachodzie. Kolejne uprawnienie Komisji wynikało z dekretu Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 1950 roku, mówiącego o „zabezpieczaniu socjalistycznej dyscypliny pracy”. Na jego podstawie represjonowano np. osoby spóźniające się do pracy.

Komisja została rozwiązana dekretem z dnia 23 grudnia 1954 roku.

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS
zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.