Czy wiesz, że... uciekający z Ostródy Niemcy zamordowali pod Starymi Jabłonkami więźniów obozu koncentracyjnego?

Ciekawostki
Typography

W nocy z 21 na 22 stycznia 1945 roku, w Zawadach Małych koło Starych Jabłonek, uciekający przed Armią Czerwoną niemieccy żołnierze rozstrzelali 117 więźniów obozu koncentracyjnego w Działdowie. W miejscu masakry znajduje się dzisiaj cmentarz poległych i upamiętniające ich pomniki. 

Sowieci stali już w Kajkowie, kiedy rankiem 21 stycznia 1945 roku, konwojowana przez SS-manów i żandarmów, ponad 120-osobowa grupa polskich i rosyjskich więźniów obozu koncentracyjnego w Działdowie wyruszyła z Ostródy w kierunku Olsztyna. Po kilkugodzinnym marszu w trzaskającym mrozie, konwój zatrzymał się w Starych Jabłonkach. Pędzonych od pięciu dni przez Olsztynek, Grunwald i Ostródę więźniów zagoniono do stodół i zapowiedziano, że wkrótce wyruszą do Olsztyna.

Około drugiej w nocy, SS-mani i żandarmi zaczęli wywoływać po dwudziestu więźniów. Każdą grupę prowadzono do nieodległego lasu pod Zawadami Małymi i tam rozstrzeliwano. Na liście zamordowanych znajduje się 67 nazwisk, 50 pozostałych nie udało się zidentyfikować. Wiadomo, że wśród niezidentyfikowanych ofiar maskary, oprócz Polaków, była również grupa obywatelek i obywateli ZSRR.  

Z masakry ocalało kilku więźniów, m.in. Józef Romanowski i Tadeusz Zabrzeski, którzy zeznawali przed Komisją Badania Zbrodni Hitlerowskich. Józef Romanowski przeżył, bo słysząc strzały, zakopał się w składowanym w stodole sianie. Podobnie zrobiło jeszcze dwóch mężczyzn, ale jeden z nich wyszedł z ukrycia zbyt wcześnie i został schwytany przez Niemców.

Tadeusza Zabrzeskiego od śmierci dzieliły dosłownie sekundy. - Wpędzono nas na leśny dukt i po przejściu około 50 metrów nakazano nam wszystkim położyć się na śniegu, ale twarzą do ziemi - zeznawał przed Komisją Badania Zbrodni Hitlerowskich w Olsztynie. - Tak leżąc widziałem, że tuż przy drodze stoją ludzie ubrani w cywilne ubrania, którzy kopią duży dół. Ja w czasie, gdy dochodziliśmy do lasu, rozsupłałem założony mi drut, który krępował moje ręce. Wtedy, gdy kazano nam się położyć, to ja jedną rękę trzymałem do tyłu, a jedną miałem pod brzuchem. Tak szykowałem się do ucieczki. Jednak dookoła nas stali z bronią gotową do strzału gestapowcy. Jeden z nich podszedł do pierwszej dwójki, w której był Łoś i Kosmulski. Gestapowiec ten przystawił lufę automatu do głowy. Wtedy, gdy był on już przy piątej dwójce, poderwałem się z ziemi i gwałtownie skoczyłem w las. Niemcy zaczęli strzelać salwami w moim kierunku i rozpoczęła się pogoń. Po pewnym czasie wybiegłem na otwarte pole, gdy byłem już w odległości 150-200 metrów od lasu, to jeden z oddawanych przez gestapowców strzałów trafił mnie w rękę i rozszarpał mi kciuk. Dostałem także drobny postrzał w nogę prawą, ale w okolicy uda, dlatego mogłem nadal uciekać. Tak po dwóch nocach tułaczki dotarłem do Olsztyna, który był już wolny.

Obecnie w miejscu masakry znajduje się cmentarz pomordowanych oraz upamiętniające ich pomniki. Co roku odbywa się tam uroczysty apel, organizowany przez samorząd gminy Ostróda oraz Szkołę Podstawową im. Synów Pułku w Starych Jabłonkach.

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS
zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.