Pierwszy raz starliśmy się latem 1965 roku z Iławą i dostaliśmy srogie baty. Ówczesne władze Ostródy zlekceważyły przeciwnika, przystępując do turnieju niejako z marszu, bez odpowiedniej mobilizacji mieszkańców. W Iławie natomiast potraktowano konfrontację z Ostródą bardzo poważnie. Na mieście pojawiły się motywujące plakaty o treści: „Do boju iławianie, sprawimy ostródzianom lanie!”. Chyba też niezbyt gościnnie, bez należytej czołobitności przyjęto w Ostródzie telewizyjne gwiazdy, stąd niektóre decyzje prowadzących turniej i zasiadających w telewizyjnym studio jurorów były wyraźnie stronnicze. Trwałym efektem turnieju jest trwająca po dziś dzień wzajemna niechęć mieszkańców obydwu miast. Stąd, na przykład, dowcipy typu: „Dlaczego w Ostródzie buduje się tylko domy czteropiętrowe? Bo z piątego piętra byłoby widać Iławę”.

Przez zdecydowaną większość swojej historii, Ostróda leżała na wyspie. Aż do końca XIX wieku, miasto było opasane ramionami Drwęcy, a żeby się do niego dostać, trzeba było przejść lub przejechać przez jeden z kilku mostów. Południowe ramiona rzeki, przebiegające mniej więcej wzdłuż dzisiejszych ulic Reymonta i Stapińskiego, zostały zasypane podczas budowy Czerwonych Koszar, na przełomie lat 80. i 90. XIX wieku.

Przy obecnej ulicy Drwęckiej, na jej odcinku pomiędzy trzecim przejazdem kolejowym a ulicą Olsztyńską, działały w przedwojennej Ostródzie dwa, jak je dzisiaj nazwalibyśmy, kinoteatry (dziwaczny rusycyzm, ale przyjął się w języku polskim). Pierwszy z nich powstał jeszcze przed pierwszą wojną światową i nosił nazwę Luisen-Theater (od imienia królowej Luizy Pruskiej, żony króla Fryderyka Wilhelma III). Budynek, którego właścicielem był Dieter Kutschewski, teatrem był tylko z nazwy, ponieważ – mimo posiadania niewielkiej sceny - odbywały się tam wyłącznie seanse filmowe.

Zanim w Ostródzie w 1992 roku pojawiło się „Radio Mazury”, miasto miało już swoją rozgłośnię. Na przełomie lat 40. i 50. ubiegłego wieku uruchomiono tutaj radiowęzeł, czyli system do przekazywania przewodowo programów do większej liczby odbiorców. Do odbioru audycji służyły głośniki, zwane popularnie „kołchoźnikami”, montowane w mieszkaniach abonentów, wyposażone w potencjometr do regulacji głośności (często posiadały jedynie możliwość zmiany siły głosu, ale bez możliwości całkowitego wyłączenia). Sieć oplatała miasto oraz przyległe wioski. W ten sposób, równolegle z powszechną elektryfikacją wsi, postępowała ich kablowa „radiofonizacja”.

Więcej artykułów…

zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.