Wolny jak Kukułka. Pilot z Ostródy ucieka z PRL-u

Historia
Typography

W połowie września 1971 roku olsztyński tygodnik ilustrowany „Panorama Północy” informował: Nie lada sensację wzbudził pan Eugeniusz Pieniążek, przylatując własnym samolotem do Olsztyna. Pan E. Pieniążek pochodzi z Ostródy, a obecnie mieszka w Lesznie Wielkopolskim. Jego związki z lotnictwem sięgają lat chłopięcych, kiedy to zajmował się modelarstwem. Potem zaczął sam latać i szkolić w lataniu innych. Obecnie jest pilotem zawodowym. Od dziecka – jak sam mówi – marzył o własnym samolocie. Tak więc już w wieku dojrzałym dorobił się własnego samolotu. Sam opracował projekt i dokonał obliczeń technicznych.

I dalej na tej samej stronie: W ostatniej chwili dowiadujemy się, że Eugeniusz Pieniążek – który wystartował do lotu z Krosna nad Wisłokiem do Bielska Białej, zaginął. Lotnicza penetracja terenu nie dała na razie żadnego rezultatu. Nie otrzymano także żadnego sygnału z ziemi o wypadku. Do akcji poszukiwawczej zaginionego samolotu włączyły się obok samolotów aeroklubowych również śmigłowce oraz lotnicze pogotowie ratunkowe. Cały teren od Krosna do Bielska Białej przeszukiwany był również przez ekipy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Do akcji poszukiwawczej samolotu „Kukułka” włączyli się także ratownicy górscy z Czechosłowacji. Istnieje przypuszczenie, że samolot mógł rozbić się w górach i trudno go odnaleźć, ponieważ panuje tam silna mgła. Bierze się również pod uwagę możliwość zatonięcia samolotu w Jeziorze Rożnowskim.

Podobnej treści alarmistyczne artykuły o zaginięciu pilota- konstruktora pojawiły się w centralnych dziennikach polskich i czechosłowackich. Dziennikarze nie wiedzieli, że Eugeniusz Pieniążek, cały i zdrowy, wylądował prywatnym samolotem „Kukułka” na lotnisku w jugosłowiańskiej Srebrenicy, kończąc tam udaną ucieczkę z PRL-owskiego „raju”. Co stało się z Eugeniuszem Pieniążkiem doskonale wiedziały za to komunistyczne władze Polski. W obawie przed polityczną kompromitacją natychmiast nakazały zaprzestania dalszych poszukiwań i zabroniły publikacji prasowych na ten temat. Jego samolot wykreślony został z rejestru polskich statków powietrznych, a samego Pieniążka skazano na śmierć cywilną. Tak, jakby nigdy nie istniał.

Z Ostródy do Leszna

Państwo Pieniążkowie byli repatriantami ze Wschodu. Wraz synem jedynakiem przyjechali do Ostródy w 1946 roku i zamieszkali na ulicy Małkowskiego (obecna ulica Mrongowiusza). Urodzony w 1934 roku Eugeniusz podjął naukę w piątej klasie Szkoły Podstawowej Nr 1, potem przeniósł się do „Dwójki” przy ulicy Olsztyńskiej. Po jej ukończeniu kontynuował edukację w Publicznej Średniej Szkole Zawodowej (obecnie Zespół Szkół Zawodowych im. Stanisława Staszica) w klasie „metalowej”. W monografii wydanej z okazji jubileuszu 50-lecia szkoły, jego nazwisko figuruje w spisie absolwentów rocznika 1951/1952. Jak wspomina jego koleżanka szkolna, Bożenna Gruszecka, Genek od zawsze pasjonował się lotnictwem. Kleił modele samolotów, czytał specjalistyczną prasę, w tym wydawaną przez Główny Zarząd Polityczno-Wychowawczy Wojska Polskiego „Skrzydlatą Polskę”. Kiedyś na akademii szkolnej powiedział, że będzie miał własny samolot. I słowa dotrzymał.

Po latach, już inżynier Eugeniusz Pieniążek, zrealizował swoje marzenia o lataniu w Lesznie, gdzie uzyskał licencję pilota i podjął pracę w tamtejszym Centrum Szybowcowym. Sam latał (zdobył najwyższą odznakę szybowcową – złotą z trzema diamentami) i szkolił innych. Brał też udział w akcjach agrolotniczych, rozsiewając po polach nawozy i opylając lasy preparatami przeciw szkodnikom. Nabyta podczas nich umiejętność latania na niskim pułapie miała mu się później bardzo przydać.

Wróg ludu

Kłopoty Eugeniusza Pieniążka zaczęły się w 1962 roku, kiedy poleciał służbowo do Szwecji prezentować polskie konstrukcje na międzynarodowym pokazie szybowców. Nawiązał tam przyjacielskie kontakty z pilotami szwedzkimi, którzy potem odwiedzali go w kraju. Zupełnie apolityczny pasjonat latania nie przypuszczał nawet, że zostanie za to wzięty na celownik Służby Bezpieczeństwa. Bo takie bratanie się z wrogiem klasowym zza żelaznej kurtyny było – w myśl obowiązującej w PRL doktryny – wielce podejrzane, czy wręcz – chociaż nieoficjalnie – zakazane. W konsekwencji, uznany za „wroga ludu”, on i jego żona stracili pracę, odmówiono mu też wydania paszportu na wyjazd na akcję agrolotniczą do Egiptu. Wtedy Eugeniusz Pieniążek, po rozmowach z żoną, postanowił zbudować własny samolot i na złość szykanującym go esbekom uciec nim z „ludowej” Polski. Bo SB popełniła poważny błąd, zapominając odebrać mu licencję pilota.

W 1967 roku państwo Pieniążkowie wzięli oficjalny rozwód, a dwa lata później, na pierwszym piętrze typowego gomułkowskiego bloku, w pokoju o powierzchni 12 metrów kwadratowych, Eugeniusz rozpoczął budowę „Kukułki”. W swój plan, oprócz żony, wtajemniczył jeszcze trzy najbardziej zaufane osoby: Janusza Szymańskiego, modelarza z leszneńskiego Domu Kultury, który według rysunków konstrukcyjnych Pieniążka przez rok kleił drewniany szkielet samolotu, Mieczysława Wilczaka, pracownika lotniska w Lesznie, który wykonał części metalowe „Kukułki” i Eugeniusza Czuczwarę, mechanika osprzętowego z Centrum Szybowcowego, odpowiedzialnego za montaż silnika.

Ogólna koncepcja konstrukcji bazowała na angielskim jednomiejscowym samolocie amatorskim „Turbulent”. Do budowy „Kukułki” wykorzystano zmodyfikowane skrzydła oraz osłonę kabiny z rozbitego szybowca SZD-8 „Jaskółka”, ogon z szybowca SZD-24 „Foka”, drążek sterowy z szybowca „Zefir”, podwozie z samolotu Piper Cub oraz chłodzony powietrzem 4-cylindrowy silnik bokser Continental A-65 o mocy 65 KM, który Pieniążek kupił w Warszawie za 1000 dolarów. Gotowe elementy, nie mieszczące się na klatce schodowej, były opuszczane na linach przez okno. Końcowy montaż odbył się w niewielkim garażu na lotnisku w Lesznie. Gotowa „Kukułka” miała rozpiętość skrzydeł 8 metrów, długość 5,4 metra, maksymalną prędkość 159 kilometrów na godzinę, pułap 3352 metra, zasięg około 400 kilometrów.

Budowa samolotu trwała dwa lata i dwa miesiące. Nazwę „Kukułka” wymyśliła dla niego 7-letnia wówczas córka konstruktora, Iza. Samolot został oblatany wiosną 1971 roku i jako pierwsza konstrukcja amatorska w PRL został wpisany do rejestru statków powietrznych ze znakami SP-PHN.

O małym samolocie z Leszna pisała początkowo tylko prasa specjalistyczna, ale wkrótce dołączyły do niej wszystkie media. Dla władz PRL-u była to niezwykła gratka. Grupa zapaleńców po godzinach pracy konstruuje samolot. Wszak właśnie nadeszła epoka Gierka, a z nią propaganda sukcesu. A cóż wspanialszego nad pokazanie światu, że w socjalistycznym kraju nie tylko można robić to, co się zamarzy, ale że również można mieć prywatny samolot.

Paradoksalnie zainteresowanie propagandy działało na korzyść Pieniążka. Zanim zdecydował się na ucieczkę, żeby uśpić czujność władz, Eugeniusz Pieniążek przez kilka miesięcy 1971 roku wylatał „Kukułką” nad Polską prawie 40 godzin, najrozmaitszymi trasami i w najdziwniejszych porach. Zdążył też przeszkolić na niej 44 pilotów, w tym 5 kobiet, m. in. Pelagię Majewską, Maksymilianę Czmiel-Paszyc i Halinę Bułkę.

Lot ku wolności

Na dzień „zero” Pieniążek wybrał 13 września 1971 roku. Tego dnia wyruszył w swój ostatni krajowy lot z Bielska Białej do Krosna nad Wisłokiem. Oficjalnie zgłosił, że leci na dwie godziny do Krosna, by coś załatwić w mieście i że jeszcze tego samego dnia wraca do Bielska. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku samoloty nie miały jeszcze łączności radiowej. Kontrolerowi na lotnisku zgłaszano tylko cel i przewidywany czas lotu. Pieniążek liczył na to, że te klika godzin podróży pomiędzy Krosnem a Bielskiem, kiedy będzie nieosiągalny dla wieży kontrolnej, pozwoli mu na ucieczkę.

W połowie drogi powrotnej skręcił na południe, obierając kierunek na Jugosławię. Taki manewr musiał być zaskoczeniem dla ewentualnego pościgu, gdyż Jugosławia nie była oczywistym wyborem wśród uciekinierów. Przeważnie usiłowano dostać się na Bornholm lub do Austrii. Jednak pierwszy kierunek był pilnie strzeżony przez eskadry sowieckich myśliwców MIG 17, w konfrontacji z którymi „Kukułka” nie miała żadnych szans. Z kolei Austrię, po inwazji na Czechosłowację w 1968 roku, od państw bloku socjalistycznego oddzielał pięćdziesięciokilometrowy pas ziemi, obstawiony czołgami i wojskami obrony przeciwlotniczej. Dlatego, po rozmowach z kolegami, zdecydował się na Jugosławię.

Podczas lotu Eugeniusz Pieniążek trzymał się dwóch zasad. Po pierwsze – lecieć nisko, tuż nad ziemią i koronami drzew, aby uniknąć namierzenia przez radary. Po drugie – nie tracić z pola widzenia linii kolejowych, bo jedynie one pozwalały mu się zorientować gdzie jest. Miał ze sobą tylko zwykłą mapę samochodową, praktycznie nieprzydatną podczas lotu na niskim pułapie.

Po kilkunastu minutach wleciał w gwałtowną burzę. Porywisty wiatr miotał samolocikiem, a ulewny deszcz utrudniał widoczność. Utrzymał jednak stery, a „Kukułka”, chociaż trzeszczała w szwach, dzielnie zniosła napór nawałnicy. Wkrótce wszedł w przestrzeń powietrzną Węgier. Nie wiedział, że w tym czasie odbywały się tam manewry lotnicze wojsk Układu Warszawskiego. Niebo roiło się od Migów i Antonowów. Ale sowieckie radary nie zauważyły nisko lecącej „Kukułki”.

Pieniążek tylko domyślał się, które granice mija po drodze. Leciał nad liniami wysokiego napięcia, wzdłuż torów kolejowych, żeby czytać napisy na stacjach.

Po trzech godzinach lotu silnik zaczął odmawiać posłuszeństwa. Spadło ciśnienie oleju. Musiał wznieść się wyżej, ryzykując namierzenie przez radary, ale ciśnienie podniosło się do pół atmosfery. Spadła za to prędkość do 110 kilometrów na godzinę.Z Krosna do jugosłowiańskiej Suboticy przedostał się w cztery godziny. Ten czas spędzony w ciasnej kabinie spowodował niedokrwienie i Pieniążek do dziś ma niesprawną prawą nogę.

Historia polskiego lotnika, który uciekł z kraju samolotem własnej konstrukcji, zafascynowała obsługę jugosłowiańskiego lotniska. Jednak, jako obywatela obcego państwa, nie posiadającego w dodatku paszportu, musiano go aresztować. W podbelgradzkim więzieniu spędził siedem miesięcy, traktowany – jak wspomina – na specjalnych prawach (podczas aresztowania nie zakuto go nawet w kajdanki). Jugosłowianie, chcąc uniknąć deportowania Pieniążka do ojczyzny, nie zawiadomili władz polskich o jego aresztowaniu, łamiąc w ten sposób międzynarodowe ustalenia. Mało tego, kierownik więzienia pewnego dnia kazał mu po prostu wyjść i przekroczyć zieloną granicę z Austrią. Pogranicznicy, którzy go zatrzymali, zamiast pochwał otrzymali ostrą reprymendę. Potem już nikt nie utrudniał mu wydostania się z Jugosławii. Po kilku dniach spędzonych w austriackim obozie dla uchodźców, Pieniążek poprosił o azyl w Szwecji. Był wolny.

W Szwecji znalazł pracę jako tokarz. Jedynym problemem było teraz sprowadzenie tutaj rodziny, ale rozwiązano go dzięki sprytnemu fortelowi. Otóż zaprzyjaźniony z Eugeniuszem szwedzki pilot udał się do Polski, gdzie zawarł fikcyjny związek małżeński z byłą panią Pieniążek i wraz z córką przywiózł ją do swojej ojczyzny. Służba Bezpieczeństwa, chociaż doskonale wiedziała o co chodzi, nie mogła nic zrobić. Wszak oficjalnie Eugeniusz Pieniążek zginął w katastrofie lotniczej w górach podczas burzy.

„Kukułką” przez wiele lat opiekowali się piloci z lotniska w Suboticy, jednak po pewnym czasie i ona dotarła do Szwecji, a po upadku muru berlińskiego, razem z Pieniążkiem wróciła do kraju. Obecnie jest eksponatem w krakowskim Muzeum Lotnictwa.

Sam inżynier Pieniążek tak po latach skomentował swój – balansujący na granicy ryzyka – lot: – Boli mnie, że przez tych kilku funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa musiałem uciekać, ale nie miałem wątpliwości, bo to po prostu nie była moja Polska.

Dziękuję pani Bożennie Gruszeckiej za inspirację i pomoc w zbieraniu materiałów do tekstu.

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS
zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.