Koń jaki jest, każdy widzi

Historia
Typography

Rzadko przypomina się fakt, że Ostróda ma w swej przeszłości piękne karty sportu hippicznego. Białe koszary były wszak koszarami rajtarskimi. Powojenne garaże czołgowe w momencie swego powstawania około roku 1913 były rozległymi stajniami z wygodnymi boksami dla koni pociągowych, zaprzęganych do armat i wozów kwatermistrzowskich, jak też dla koni pod wierzch, szlachetnych trakeńskich rumaków. Stuk kopyt wojskowych koni o ostródzkie bruki był zatem jednym z naturalnych odgłosów miejskich.

Sport jeździecki zaczął się jednak w Ostródzie znacznie wcześniej, jeszcze przed przybyciem regimentów rajtarskich. W 1899 r. starosta ostródzki Gustav Adametz, we współpracy z zarządcą majątku w Morlinach Müllerem i właścicielem dóbr rycerskich w Stanowie von Heimendahlem, założył Ostródzkie Towarzystwo Jeździeckie (Osteroder Rennverein). Do celów organizacji imprez hippicznych niedługo potem na terenie majątku Wałdowo zbudowano hipodrom. Do czasów I wojny odbywały się tam zawody jeździeckie, w których brali udział posiadacze ziemscy i hodowcy koni z bliższej i dalszej okolicy, gdzie także powstawały towarzystwa jeździeckie, między innymi w Ornowie, Tyrowie, Ramotach i Olsztynku. Od 1913 r. ostródzkie zawody hippiczne zyskiwały coraz większą popularność, głównie dzięki wojskowym uczestnikom tych imprez. I wojna światowa przerwała rozwój tego sportu w Ostródzie, ale już latem 1920 r. odrodził się on ponownie, głównie za sprawą oficerów, którzy przed wojną uczestniczyli w ostródzkich zawodach.

Przewodniczącym odrodzonego Ostródzkiego Towarzystwa Jeździeckiego został właściciel majątku w Grazymach, von Stein, który powierzył organizację zawodów jeździeckich majorowi Haase. Pierwsze powojenne zawody zgromadziły uczestników także spoza Ostródy. Przybyli jeźdźcy z Olsztyna, Iławy, Prabut, Ełku i Kętrzyna. Współzawodnictwo rozgrywano w kategoriach: skoki przez przeszkody, tresura koni, powożenie w zaprzęgu i wyścigi. Impreza była udana, bowiem już w następnym 1921 r. przyciągnęła nowe rzesze uczestników z prowincji, a dodatkowo stawkę wzmocnili zawodnicy wojskowi z przeniesionego do Ostródy olsztyńskiego 11. Regimentu Dragonów von Wedel. Program zawodów wzbogacono ponadto wyścigami psów myśliwskich, hodowców których – jak się okazało – było w okolicach Ostródy dość sporo.

Znaczącą datą w historii ostródzkiej hippiki był rok 1924, w którym przypadało 25-lecie Ostródzkiego Towarzystwa Jeździeckiego. Na zawody zjechały się zespoły z całej prowincji wschodniopruskiej, imprezie sportowej towarzyszyła duża wystawa hodowców koni. Kulminacyjnym punktem obchodów był tzw. rajd gwiaździsty, zawody w powożeniu zaprzęgiem na dystansie 20 km po drogach bitych i polnych, które należało przebyć w 80 minut. Zwycięzcą okazał się majątkarz Grommelt z Mostkowa, powożący zaprzęgiem przygotowanym przez stajnię Morliny.

We wspomnieniach dawnych ostródzkich koniarzy znacząco zapisał się także rok 1929. Ówczesne zawody poświęcone były wypracowaniu standardów prowincji w zakresie współzawodnictwa hippicznego. Zaproszono na nie 15 wybijających się w prowincji  towarzystw jeździeckich. Inicjatorem takiej organizacji ostródzkich zawodów w 1929 r. był Gustav Rau, wielki znawca koni, opiekun wschodniopruskich  towarzystw jeździeckich i Wielki Stajenny Oberlandu (Oberlandstallmeister). Na turniej hippiczny do loży honorowej zaproszono także marszałka Paula von Hindenburga, który przybył do Ostródy wprost z dziedzicznego Neudeck (dzisiaj Ogrodzieniec k/Kisielic w powiecie iławskim).

Gwiazdą ostródzkich zawodów jeździeckich był major Julius Walzer, hodowca z majątku w Tymawie. Znano go w całej prowincji wschodniopruskiej z doskonale prowadzonej hodowli koni trakeńskich, które zdobywały najwyższe trofea nie tylko na zawodach lokalnych, ale i w Europie Zachodniej.

Dziś też w okolicy Ostródy pojawiają się małe hodowle koni, powstają nawet szkółki jeździeckie przy większych gospodarstwach agroturystycznych. Nie ma już jednak zawodów hippicznych, które pozwoliłyby zachwycać się pięknem konia spiętego do skoku, czy dopingować szlachetnie i prosto siedzących  w siodłach jeźdźców...

I koni żal, i jeźdźców żal... Nie żal za to zapyziałego szrotu, który dziś straszy przy drodze E7 w Wałdowie, dokładnie w miejscu dawnego toru hippicznego. No cóż, koń jaki jest, każdy widzi...

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS
zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.