Jak w Domkowie papier kiedyś wytwarzano

Historia
Typography

Domkowo to niewielka wieś zawieszona wśród wyniesień nad doliną rzeczki Grabiczek. Jej nieliczne zabudowania, rozsypane między pagórkami, sennie trwają w swej bezbarwności i nieokreśloności.

Kępy drzew na wojennych „spalonkach”, ruiny starego folwarku i dęby przy drodze do Rychnowa przez las Borchertswald – jak blade znaki na starej poszarzałej mapie stają się już coraz mniej zrozumiałą legendą tej mapy, opisem, którego nikt nie chce już czytać...

Domkowo wymieniane jest w przewodnikach turystycznych z powodu istnienia w okolicy wsi, na skarpie doliny Grabiczka, pradziejowego miejsca fortecznego. Grodzisko, którego wały ukryte są w lesie koło ruin starego młyna, nijak nie może być atrakcją Domkowa, bo od strony wsi nie ma do niego dostępu, chyba że ktoś nie boi się podrzeć portek o drut kolczasty albo nie obawia się o stan swoich gładko ogolonych łydek, o które zechcą się zatroszczyć psy pilnujące okolicznych obejść.

Niewielu wie, że w Domkowie funkcjonował jeden z najstarszych w Prusach młynów papierniczych. Tradycja jego istnienia sięga roku 1658. Założycielem domkowskiej papierni był Johann von Hoverbeck, właściciel wsi od 1650 r., naczelnik na starościm urzędzie w Olsztynku i  poseł Wielkiego Księcia Elektora z pełnomocnictwami na Polskę.

Młyn papierniczy w Domkowie powstał jako piąty w Prusach Książęcych, w miejscu istniejącego dotychczas dwubiegowego młyna zbożowego. Nie było zatem potrzeby wznoszenia nowych zabudowań ani kopania stawu spiętrzającego wodę. Dokument fundacyjny młyna w Domkowie wydał książę elektor 27 lutego 1663 r., pięć lat po uruchomieniu papierni.

Pierwszy mistrz papierniczy nazywał się Michel Gross, jego następcami byli między innymi Peter Mundt i Michel Kross, który zarządzał papiernią przez 25 lat. Na papierze wyprodukowanym za czasów tego ostatniego wydrukowano między innymi w Wilnie „Statut Litwy 1693”.

W 1688 r. zarząd nad młynem papierniczym w Domkowie przejął Severin Zieser, przedstawiciel rodziny papierników z Württenbergu, których tradycja rzemieślnicza sięgała XIII wieku. Zieser gospodarzył na domkowskim młynie do roku 1740, po czym zarząd przekazał w ręce przedstawicieli  innego znanego rodu papierników, braci Johanna Friedricha i Friedricha Reiholda Harmannów.

Domkowska papiernia produkowała papier znakomitej jakości w bardzo bogatym asortymencie dziesięciu rozmaitych gatunków. Każdy gatunek papieru opatrywano specjalnymi znakami wodnymi. Były to przedstawienia błazna, orła, Matki Boskiej, sokoła, insygniów królewskich, jelenia czy też stylizowanej gałązki koniczyny.
Około 1749 r. w domkowskiej papierni zatrudnionych było 15 osób; młyn dysponował zaprzęgiem czterech koni, poza tym na użytek gospodarski posiadał kilka krów i dzierżawę niewielkiego kawałka gruntu.

Papier w Domkowie, podobnie jak w innych papierniach w owym czasie, produkowano ze szmat. Domkowscy papiernicy mieli prawo do darmowego pozyskiwania surowca szmacianego z terenów znajdujących się pod administracyjnym nadzorem urzędów w Dąbrównie, Olsztynku, Ostródzie, Nidzicy i Szczytnie. Mogli także kupować szmaty w miejscowościach na Warmii i na mazowieckich ziemiach polskich.

Szmaty były sortowane i prane, po czym maszynowo rozdrabniane i szlamowane w zimnej kąpieli wodnej. Uzyskana pulpa była następnie odsączana na specjalnych rusztach, a potem na prostokątnych sitach formowana w arkusze, z użyciem kleju uzyskiwanego z kości zwierzęcych. W trakcie schnięcia arkuszy wytłaczane były wspomniane znaki wodne.

Do rozdrabniania szmat używano pierwotnie specjalnej stępy drewnianej, której młot poruszany był przez koło młyńskie. Taki właśnie typ rozdrabniacza wykorzystywany był w papierni domkowskiej aż do końca jej istnienia. Nie przywędrował tu raczej tzw. „holender”, czyli mechaniczna rozdrabniarka pozwalająca na ośmiokrotne zwiększenie wydajności produkcji papieru.

Otrzymany w powyżej opisany sposób papier był szorstki i chropawy. Aby go wygładzić, poddawano arkusze specjalnemu prasowaniu, pierwotnie przy użyciu prasy drewnianej dociskającej kartki do wypolerowanego szkliście kamienia, w późniejszych czasach zaś przy zastosowaniu bardziej skomplikowanej technologii prasowania pod wodą, przy użyciu specjalnego żelaznego młota napędzanego kołem młyńskim. W 1782 r. papier produkowany w Domkowie uznawany był za drugi pod względem jakości w całych ówczesnych Prusach Wschodnich.

W roku 1763 rodzina Hoverbeck sprzedała domkowski młyn papierniczy Johannowi Gottliebowi Lehrowi. Ten zaś około roku 1826 zbył papiernię pewnemu fabrykantowi nazwiskiem Schütz. Za jego sprawą, po tym, gdy otworzył nowoczesną fabrykę papieru w Tylży (1843 r.), po ponad dwustu latach istnienia młyn papierniczy w Domkowie został zlikwidowany  w 1862 r.

Ślady dawnego młyna papierniczego przez długie lata były czytelne w krajobrazie. Przedwojenny mieszkaniec Domkowa, pan Martin Meyer wspominał, że w 1905 r. jego rodzice zakupili dom w miejscu dawnej papierni. W otoczeniu gospodarstwa, około 1925 r. jako dziecko odkrywał tajemnicze pozostałości dawnej manufaktury.
Istniał jeszcze staw i strumień bijący ze źródła, który napędzał kiedyś koło młyńskie, był też ogromny dębowy kloc – pozostałość podstawy pod młot do wygładzania arkuszy, a spod darni gęstej trawy wyzierały bielejące kozie i owcze kości, których używano do produkcji papierniczego lepiszcza.

A dziś? Dziś pozostało już tylko niewielkie zagłębienie na polu przy moście na Grabiczku i zarośnięte chaszczami, coraz słabiej widoczne fundamenty domu, w którym mieszkał przed wojną Martin Meyer... Tak oto zamknięta została historia jednej z najznamienitszych pruskich papierni.

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS
zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.