Referendum 2012: Tak ostródzianie odwołali burmistrza Dąbrowskiego

Historia
Typography

Zaczęło się od trzęsienia ziemi, jakim było zawiązanie tzw. „koalicji miłości” i zamiar likwidacji Zespołu Szkolno- Przedszkolnego nr 5 na Osiedlu Plebiscytowym, a później napięcie już tylko rosło. Ciąg zdarzeń, który doprowadził do odwołania w 2012 roku burmistrza Olgierda Dąbrowskiego przebiegał według scenariusza, jakiego nie powstydziłby się sam Alfred Hitchcock.

Jest grudzień 2011 roku. W ostródzkiej Radzie Miasta zaczyna funkcjonować większościowa koalicja, którą zawiązuje środowisko burmistrza Olgierda Dąbrowskiego i dotychczas nieprzychylni mu radni Platformy Obywatelskiej. „Koalicja miłości” lub szerzej „Koalicja nagłej miłości” to zaskakujący zwrot na ostródzkiej scenie politycznej. Nieoczekiwane pojednanie burmistrza Dąbrowskiego ze stojącym na czele ostródzkiej PO starostą Brodiukiem to jednak nie wynik nagłej eksplozji uczuć, a pragmatyzmu, który kazał obydwu samorządowcom zakopać wojenne topory i poszukać stabilnych większości w radzie miasta i powiatu.

Zanim powstała „koalicja miłości”, rok 2011 upływał w Ostródzie w cieniu finansowego kryzysu. W kuluarach ostródzkiego ratusza przez wiele miesięcy mówiło się, że miasto stoi na skraju bankructwa, ale w listopadzie sytuacja stała się naprawdę poważna. Dodatkowo komplikował ją fakt, że burmistrz Dąbrowski nie miał większości w Radzie Miasta, a jego propozycje raz za razem rozbijały się o opozycyjny mur. Po zakończonych fiaskiem próbach podniesienia podatków, politycznie osamotniony burmistrz zrozumiał, że nie będzie w stanie dalej rządzić bez poparcia opozycji. Chcąc uniknąć spektakularnej katastrofy, postanowił porozumieć się z potrzebującym podobnego wsparcia liderem ostródzkiej Platformy i swoim największym przeciwnikiem – starostą Włodzimierzem Brodiukiem. Ten z kolei przekonał do współpracy najbardziej nieprzejednanych krytyków Dąbrowskiego z klubu PO. Do kluczowych posunięć doszło pod koniec listopada. W przeddzień decydującej sesji Rady Miasta, burmistrz Dąbrowski podpisał porozumienie koalicyjne z klubem Platformy Obywatelskiej, w którym zobowiązał się do konsultowania z nim swoich inicjatyw uchwałodawczych. W zamian za to, radni Platformy obiecali poprzeć kontrowersyjne propozycje burmistrza. Potwierdzeniem koalicyjnej współpracy było stanowisko zastępcy burmistrza dla dotychczasowego przewodniczącego klubu PO, Krzysztofa Żyndy. 

Już pierwsze decyzje koalicjantów budzą kontrowersje. Podwyżki podatków, zmiany w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej i coraz głośniej postulowane zmiany w oświacie oburzają ostródzian, ale jeszcze nie tak, by powodować poważniejsze konsekwencje. Obóz władzy jest przekonany, że najgorsze ma już za sobą.

W połowie grudnia okazuje się, że Ostróda nie będzie centrum pobytowym podczas rozgrywanych w Polsce i na Ukrainie, Mistrzostw Europy w piłce nożnej. To potężny cios dla burmistrza Dąbrowskiego, który do wyborów szedł z hasłem „Euro Ostróda 2012” i zamiarem ściągnięcia do miasta jednego z finalistów rozgrywek. Kilka dni później, samorządowcy z powiatu, gminy i miasta organizują wspólną Wigilię na zamku. W kuluarach spotkania jeden z koalicyjnych radnych przekonuje mnie, że podwyżki podatków i fiasko projektu „Ostróda 2012” to tylko nic nieznaczące szczegóły. – Zobaczysz – mówi – nawet bez Euro będzie się działo! Wkrótce okaże się, jak prorocze były to słowa... 

BUNT

Wraz z początkiem 2012 roku zaczynają się problemy. Już 20 stycznia pod Urzędem Miasta protestują mieszkańcy Osiedla Plebiscytowego, którzy sprzeciwiają się planom likwidacji Zespołu Szkolno- Przedszkolnego nr 5. Kilka dni później Ostródą wstrząsa wiadomość o zwolnieniach grupowych w Morlinach. Pracę ma stracić aż 230 osób i będą to kolejne grupowe redukcje po likwidacji Czerwonych Koszar.

Atmosfera w mieście gęstnieje, ale burmistrz zdaje się tego nie zauważać. Na początku lutego, w otoczeniu tłumu protestujących mieszkańców Osiedla Plebiscytowego, w asyście kilkunastu policjantów i strażników miejskich, radni przyjmują forsowaną przez niego uchwałę o zamiarze likwidacji szkoły nr 5. Jeszcze przed głosowaniem, w wypełnionej po brzegi sali sesyjnej, mieszkańcy osiedla oraz popierający ich radni przez prawie trzy godziny starają się przekonać burmistrza do odstąpienia od zamiaru likwidacji szkoły. Bezskutecznie.  Kontrowersyjna uchwała przechodzi głosami 12 radnych tzw. koalicji miłości, czyli klubu Platformy Obywatelskiej i niezrzeszonych radnych z obozu Olgierda Dąbrowskiego. To wydarzenie uruchamia lawinę.

Poziom społecznego niezadowolenia jest tak wysoki, że burmistrz idzie po rozum do głowy i próbuje dogadać się z protestującymi mieszkańcami Osiedla Plebiscytowego, ale jest już za późno. Oburzeni mieszkańcy miasta dwukrotnie wychodzą na ulice, a do delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Elblągu dociera zawiadomienie o zamiarze odwołania Olgierda Dąbrowskiego.

Ostróda przygotowuje się do referendum.

KAMPANIA

Po marcowych protestach ulicznych, blokadach dróg krajowych i złożeniu prawie 4 tysięcy podpisów pod wnioskiem o referendum, rusza wyborcza kampania. W międzyczasie, liderami społecznego buntu zostają radna Maja Chrostowska-Makara, były burmistrz Jan Nosewicz oraz Czesław Najmowicz, odwołany z funkcji przewodniczącego rady miasta za udział w demonstracjach przeciwko Olgierdowi Dąbrowskiemu. Obóz przeciwników burmistrza nie jest jednorodny, ale fakt posiadania wspólnego wroga wycisza wcześniejsze animozje. Za sprawą referendum tworzy się opozycyjna „koalicja miłości”, której trzon tworzą mieszkańcy Osiedla Plebiscytowego, politycy PiS oraz lewicowe środowisko Jana Nosewicza.

O ile oficjalni inicjatorzy referendum przez większość kampanii pozostają w cieniu, ujawniają się inni przeciwnicy Olgierda Dąbrowskiego. W Internecie powstają prześmiewcze blogi, burmistrza krytykuje również popularny serwis Ostróda Online. Swojego negatywnego stosunku do Dąbrowskiego nie kryje nowy tygodnik „Nasz Głos”, którego łamy stają się platformą informacyjną dla inicjatorów referendum. W kampanię coraz mocniej angażują się również radni PiS – Czesław Najmowicz i Grzegorz Kierozalski oraz były burmistrz Jan Nosewicz wraz z grupą popierających go radnych.

Obóz Olgierda Dąbrowskiego jest przekonany o jego sile, ale burmistrz ma również swój słaby punkt. W większości podobnych przypadków, włodarz miasta powinien namawiać swoich zwolenników do zignorowania referendum, licząc na jego nieskuteczność przez niską frekwencję, jednak Dąbrowski nie może tego zrobić, bo został wybrany w specyficznych okolicznościach. Po przygniatającym zwycięstwie w pierwszej turze wyborów z 2010 roku, z pojedynku z Dąbrowskim wycofali się najpierw Włodzimierz Brodiuk, a później również Czesław Najmowicz. Wobec braku kontrkandydatów, odbył się plebiscyt, oceniający Olgierda Dąbrowskiego. Frekwencja była wtedy niska, co może się zemścić w referendum, więc burmistrz musi teraz namawiać swoich zwolenników, by poszli do urn.

Dąbrowski staje do walki i ani myśli oddać pola rywalom. Wielomilionowe inwestycje, nagrody w samorządowych konkursach oraz świetlane plany na przyszłość mają sprawić, że burmistrz pozostanie na swoim stanowisku. W rozlicznych wywiadach i artykułach, Olgierd Dąbrowski stara się obalać zarzuty inicjatorów referendum, korygować prezentowane przez nich dane o bezrobociu i zachwalać postęp, jaki dokonał się w ostatnich latach w Ostródzie. Chociaż często udaje mu się sprawnie zbijać argumenty referendystów, do świadomości ostródzian trafiają bardziej sensacyjne wiadomości o ogromnych wydatkach na infrastrukturę turystyczną, wadach konstrukcyjnych statków Żeglugi Ostródzko- Elbląskiej, czy rzekomej odpowiedzialności Dąbrowskiego za zwolnienia w Morlinach.

Kampania referendalna trwa w najlepsze. W całej Ostródzie pojawiają się reklamy wyborcze, jednak ich treść nie wskazuje czy należą do zwolenników burmistrza, czy jego przeciwników. „Bądź na tak!”, „Bądź na nie!”, „Idź na referendum!”. Chociaż „być na nie” znaczy popierać burmistrza, wielu ostródzian myśli, że są namawiani do kontestowania polityki władz miasta. „Być na tak” to żądać odwołania Dąbrowskiego, ale dla wielu osób to wezwanie do jego poparcia.

Nie mniejsze zamieszanie panuje w Internecie. Na forach lokalnych serwisów trwa regularna wojna, w której nie obowiązują żadne cywilizowane reguły. Najmocniej dostaje się oczywiście Dąbrowskiemu i jego sojusznikom, ale kąpiel w szambie zaliczają też jego przeciwnicy z PiS, obozu Jana Nosewicza oraz inni, wymieniani z imienia i nazwiska zwolennicy odwołania burmistrza.

Na tydzień przed referendum burmistrz uroczyście otwiera nowy amfiteatr i fontannę. Inauguracyjne imprezy przyciągają tłumy ostródzian.

OSTATNIA PROSTA

W ostatnich dniach przed referendum kampania nabiera tempa. Pierwsi uderzają anonimowi przeciwnicy Olgierda Dąbrowskiego, którzy kolportują po mieście paszkwil, przedstawiający go jako Żyda, oszusta i pedofila. Zwolennicy burmistrza z Inicjatywy Obrony Dobrego Imienia Ostródy odpowiadają gazetą „Nasz Extra Głos” - łudząco podobną do krytycznego wobec Dąbrowskiego „Naszego Głosu” - w której prezentują sukcesy obecnych władz miasta.

Na chwilę przed referendum, zepchnięty do narożnika Dąbrowski wycofuje się z zamiaru likwidacji szkoły nr 5. Na wniosek burmistrza, 30 maja 2012 roku radni uchylają kontrowersyjną uchwałę z lutego, a Olgierd Dąbrowski przekonuje, że jego zamiarem nigdy nie była likwidacja placówki, tylko odciążenie budżetu miasta poprzez przekazanie jej w ręce jakiegoś stowarzyszenia oświatowego.

Przepychanki burmistrza i referendystów trwają jeszcze kilka dni, w czasie których strony przerzucają się wzajemnymi oskarżeniami. Przed Sądem Okręgowym w Elblągu, aż do ogłoszenia przedreferendalnej ciszy, toczą się procesy w trybie wyborczym. Wszystkie siedem wygrywa Olgierd Dąbrowski, jednak nie mogą one już zmienić wyników głosowania.

W niedzielę 3 czerwca do urn idzie nieco ponad 30% uprawnionych do głosu ostródzian – znacznie więcej, niż wymagają tego przepisy. Za odwołaniem Olgierda Dąbrowskiego głosuje 2/3 z nich, ponad 5 tysięcy osób. Przeciwnego zdania są prawie 3 tysiące ostródzian. Referendum jest ważne i w środę 6 czerwca Olgierd Dąbrowski opuszcza Urząd Miasta, choć jak sam zapowiada, jeszcze powalczy, żeby tam wrócić…

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS
zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.