Reggae Festiwal Ostródzian

Aktualności
Typography

Gdybyśmy chcieli zdefiniować pojęcie współczesnej "ostródzkości", jednym z jej najważniejszych elementów byłaby muzyka reggae. To oczywista zasługa Ostróda Reggae Festivalu - imprezy, która skończyła właśnie dziewiętnaście lat i jak żadna inna odcisnęła piętno na najnowszej historii miasta oraz świadomości jego mieszkańców. W jakiej kondycji jest w przeddzień swojego jubileuszu?

Przyzwyczailiśmy się myśleć o ORF, jako o imprezie skierowanej do przyjezdnych fanów reggae. Nie ma w tym oczywiście błędu - festiwal to wizytówka Ostródy i jej czołowy produkt turystyczny, przyciągający nad Jezioro Drwęckie tysiące gości z Polski i zagranicy. Ale Ostróda Reggae Festival to również ważna część tożsamości współczesnych ostródzian. W ciągu dwóch dekad, początkowo mikroskopijne przedsięwzięcie Piotra Kolaja i Artura Munje, ewoluowało do rangi wydarzenia nie tylko kultowego w środowisku reggae, ale przede wszystkim integrującego i charakteryzującego mieszkańców Ostródy w XXI wieku.

Tegoroczna edycja Ostróda Reggae Festivalu szczególnie mocno uświadomiła mi, jak ważne to dla nas wydarzenie. Jeszcze nigdy festiwal nie upłynął mi na tylu rozmowach ze znajomymi i nieznajomymi mieszkańcami Ostródy, nigdy wcześniej też nie opuściłem z tego powodu tylu koncertów. A było z kim dyskutować, bo na ORF przychodzi chyba połowa miasta!

Czym dla ostródzian jest Ostróda Reggae Festival? Podczas tej edycji był przede wszystkim przedmiotem troski. W roku wyjątkowych perturbacji politycznych i wyprowadzenia z Ostródy drugiego z letnich festiwali - Ogólnopolskiego Festiwalu Muzyki Tanecznej - wszyscy zastanawiali się, jaka przyszłość czeka reggae. I to pomimo zasłyszanej ze sceny deklaracji burmistrza Zbigniewa Michalaka, że dopóki on jest burmistrzem, festiwal będzie się u nas odbywał.

Bo ostródzianie nie wyobrażają sobie Ostródy bez reggae. Uniwersalne wartości, promowane przez organizatorów ORF, podobnie jak towarzysząca festiwalowi atmosfera, tak bardzo przypadły nam do gustu, że w ciągu dwóch dekad stały się istotnym elementem naszej lokalnej tożsamości. O ile stratę disco polo jeszcze jakoś przełknęliśmy (w końcu dla wielu była to tylko większa dyskoteka), to już sama myśl, że ORF miałby zniknąć z kulturalnej mapy miasta, budzi skrajnie negatywne emocje. Ten festiwal to dla nas, ostródzian, dużo więcej niż tylko masowa impreza. To wzorzec Ostródy, którą chcielibyśmy widzieć na codzień - otwartej, kolorowej, tolerancyjnej, wyluzowanej, przyciągającej tysiące turystów. Wzorzec miasta godnego podziwu.

Doceniamy ten festiwal, bo możemy się z nim identyfikować, tym bardziej, że nie zawsze tak było. Pierwsze edycje ORF budziły skrajne emocje. W 2003 roku, kiedy festiwal odbywał się jeszcze na zamku, spora grupa ostródzkich osiłków (z których to wówczas znane było nasze miasto) zaatakowała uczestników festiwalu, a organizatorzy zostali zmuszeni do zakończenia imprezy. Zobaczcie, jaką drogę przebyliśmy od tego czasu! Dziś chyba nikt nie wyobraża sobie jakichkolwiek przejawów agresji czy nietolerancji w czasie trwania festiwalu. Nawet najbardziej wyrywni do bitki wiedzą, że podczas ORF po prostu nie wypada, że to nie ten czas i nie to miejsce.  

Ostródzką sympatię do reggae widać zresztą nie tylko przez cztery dni w roku. Gdybyśmy chcieli przeanalizować najpopularniejsze pozasezonowe imprezy w ostatnich latach, w ścisłej czołówce aż roiłoby się od tych, związanych z reggae - koncertów Pablopavo i Ludzików, zespołów Tabu i Vavamuffin, czy organizowanego do niedawna Ostróda SKA Reggae Stomp. Do tego dochodzą imprezy prowadzone przez lokalne soundsystemy oraz występy młodych, zdolnych, często miejscowych wykonawców. Miejska oferta kulturalna od lat udowadnia, że Ostróda zna, lubi i rozumie reggae, a tytuł polskiej stolicy gatunku nie został jej nadany na wyrost. Ostatecznym tego potwierdzeniem jest pierwsze polsko-jamajskie partnerstwo miast, Ostródy i Ocho Rios.

Jaka zatem przyszłość czeka Ostróda Reggae Festival? Co wiemy po tegorocznej edycji? Czy mamy powody do tak często wyrażanych obaw?

Z deklaracji burmistrza, rozmów z organizatorami oraz lektury publicznych oświadczeń wynika jednoznacznie, że nie! Reggae zostanie w Ostródzie i nikt go nam nie podkupi. Mało tego, dwa dni po zakończeniu ORF dowiedzieliśmy się, że zarząd województwa warmińsko-mazurskiego otrzyma specjalną pulę środków europejskich, która przysługuje najlepiej wykorzystującym je regionom UE. Dzięki temu Ostróda dostanie na organizację ORF prawie 2,5 miliona złotych! Pieniądze te będą mogły być wykorzystane już w przyszłym roku, kiedy festiwal będzie obchodził swoje 20 urodziny.

Piotr Kolaj powiedział mi w niedzielę, że już pracuje nad 20 edycją ORF i że będzie ona absolutnie wyjątkowa. Co ważniejsze, jego plany wybiegaja daleko poza przyszły rok. W kwestii organizacji festiwalu nie ma bardziej kompetentnej i wiarygodnej osoby, więc możemy oczekiwać, że Ostróda Reggae Festival nie tylko nie zacznie się zwijać, ale wręcz stoi u progu nowego, lepszego rozdziału. Wypada więc tylko kibicować i już odliczać dni do ORF 2020.

Adrian Godlewski, NaszaOstróda.pl 2019.

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS
zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.