Pół wieku budowy ostródzkiego wiaduktu i... WRESZCIE JEST!

Aktualności
Typography

Nie było w historii Ostródy inwestycji dłużej wyczekiwanej. Nie było też drugiej, tak często obiecywanej i wypisywanej na hasłach wyborczych przez różnej maści lokalnych polityków. Budowa wiaduktu nad przecinającą miasto linią kolejową przez całe dziesięciolecia była wiodącym tematem lokalnej debaty publicznej. Kiedy wszyscy pogodzili się już z myślą, że bezkolizyjna przeprawa przez tory to tylko tania kiełbasa wyborcza, niespodziewanie trafił się ktoś, kto wiadukt wybudował.

Problemy komunikacyjne, związane z torami w centrum miasta odczuwalne były już w pierwszych dekadach XX wieku. Przyłączenie do linii kolejowej spowodowało szybki rozwój miasta szczególnie w kierunku południowym, ale też zdeterminowało podział na Ostródę Dolną (stare miasto z przyległościami) i Ostródę Górną (nowe przestrzenie miejskie na wzgórzu w kierunku Kajkowa). O ile przed II wojną światową problem nie był aż tak istotny, o tyle każda powojenna dekada go potęgowała. Tym bardziej, że nie było jeszcze krajowej "siódemki" i cały ruch odbywał się przez centrum miasta.

Temat budowy wiaduktu nad przedzielającymi Ostródę torami pojawił się już w latach 60. XX wieku. W wydanej w 1965 roku książce p.t. „Nawet kamień”, Edward Martuszewski opisuje swoją wizytę w gabinecie przewodniczącego Prezydium Miejskiej Rady Narodowej Bohdana Sieradzkiego. Panowie pochylili się nad mapą planowanych w Ostródzie inwestycji:

Martuszewski pisał: Mamy nareszcie perspektywiczny plan urbanistyczny – mówi, wskazując na nią towarzysz Bohdan Sieradzki. – Otrzymaliśmy go z pracowni urbanistycznej Wydziału Architektury i Nadzoru Budowlanego PWRN. Autorem planu jest inżynier Aleksander Filipowicz. Już na pierwszy rzut oka widać, że jadąc z Warszawy do Gdańska nie da się centrum miasta ominąć. Tak. W związku z tym najważniejszy problem: linia kolejowa i przejazdy. Linia kolejowa pozostanie, natomiast przy Studium Nauczycielskim (dzisiaj budynek LO) i przy jeziorze, ulice „przeskoczą” tory, przy czym główna pętla będzie u zbiegu ulic Świerczewskiego i Teatralnej (dzisiaj to jedna ulica Drwęcka). Planuje się poza tym przeniesienie budynku stacji kolejowej oraz stacji autobusowej na południową stronę torów, co spowoduje, że ulica Obrońców Stalingradu (dzisiaj 11 Listopada) zostanie w tym miejscu przesunięta o parę metrów, począwszy od kolejowej przychodni lekarskiej (była taka przy końcu ulicy Pieniężnego).

Opisywanych przez Martuszewskiego planów oczywiście nie udało się zrealizować. Kwestia rozwiązania problemów komunikacyjnych wracała więc w kolejnych latach, a rosnące problemy centralnie sterowanej gospodarki PRL-u, aż do jego upadku w 1989 roku, coraz bardziej spychały ją na dalszy plan (tym bardziej po wybudowaniu obwodnicy Ostródy w ciągu drogi E7). Po upadku "komuny" i utworzeniu w Polsce prawdziwych samorządów, budowa wiaduktu stała się dyżurną kiełbasą wyborczą. Wszyscy, którzy w miarę świadomie funkcjonowali w Ostródzie przez ostatnie trzy dekady, doskonale pamiętają, jak przy okazji każdych kolejnych wyborów, kandydaci do najwyższych urzędów w mieście, powiecie, województwie czy kraju obiecywali, że to właśnie oni wybudują w Ostródzie wyczekiwany przez mieszkańców wiadukt. Doskonale wiemy też, czym kończyły się te obietnice.

O ile przez całe lata 90. pomysł budowy wiaduktu był całkowicie nierealny (choćby dlatego, że znacznie przekraczał możliwości skromnego i niewydolnego budżetu miasta), o tyle po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej otworzyły się zupełnie nowe perspektywy, a samorządy w różnych zakątkach kraju udowadniały, że są w stanie realizować o wiele ambitniejsze projekty inwestycyjne. W Ostródzie tymczasem trwała polityczna wojna.

Kadencja 2006 - 2010 upłynęła w cieniu gorącego sporu dwóch samorządów: miejskiego i powiatowego. Przy jego okazji powrócił temat wiaduktu, który podobno mógł być wybudowany zamiast stadionu Sokoła i amfiteatru. Według relacji ówczesnego starosty Włodzimierza Brodiuka, w 2007 roku marszałek województwa (i kolega partyjny starosty) gotów był dofinansować inwestycję, jednak władze Ostródy ustaliły inne priorytety. Temat wrócił jeszcze w kampanii wyborczej w 2010 roku jako przykład niedostatecznej troski o mieszkańców miasta, a inwestycyjne wybory jego władz (między innymi) doprowadziły do odwołania w 2012 roku burmistrza Olgierda Dąbrowskiego.

Kwestia budowy wiaduktu powracała w kolejnych latach, ale prawie nikt nie uznawał jej już za realną. Pojawiały się za to inne koncepcje. Były burmistrz Dąbrowski przekonywał np. że zamiast wiaduktu, w Ostródzie powinna powstać estakada kolejowa, czyli że pociągi powinny jeździć ponad ulicami. Inny pomysł mieli studenci Politechniki Warszawskiej, pod kierunkiem prof. Danuty Kłosek-Kozłowskiej, którzy proponowali przeniesienie ruchu kolejowego pod miasto, do tunelu, i całkowitą rearanżację przestrzeni w centrum Ostródy. Był rok 2016. - Dziś już chyba nikt nie bierze na poważnie deklaracji o budowie wiaduktu - pisał portal OstródaOnline. A jednak, ktoś brał.

W 2017 roku pod Ostródą kończyła się budowa dwóch obwodnic na drogach ekspresowych S7 i DK16. Korzystając z okazji, jaką dawała obecność w mieście najlepszych specjalistów w dziedzinie budowy dróg, burmistrz Czesław Najmowicz zlecił przygotowanie koncepcji i oszacowanie kosztów budowy wiaduktu na ulicy Drwęckiej. Jako, że jest to droga powiatowa, inwestycja miała być realizowana w porozumieniu z samorządem powiatu ostródzkiego. Sprzyjały temu pozytywne relacje burmistrza Najmowicza i starosty Andrzeja Wiczkowskiego.

Po opracowaniu planu, na wykonanie inwestycji zdecydowała się firma Budimex, która chwilę wcześniej, w ramach budowy dróg ekspresowych, wybudowała pod Ostródą aż 9 wiaduktów i 5 mostów! Prace na ulicy Drwęckiej ruszyły na początku 2018 roku. Budowa miała kosztować 25 milionów złotych, z czego większość pieniędzy pochodziłaby z zewnętrznych dotacji, a jej zakończenie zaplanowano na grudzień tego samego roku.

Cała reszta to już najnowsza historia. Wiadukt w końcu powstał - nieco droższy i później niż zakładano - ale jest i już dziś będzie dostępny dla kierowców. Z kilkunastu miesięcy jego budowy zapamiętamy przede wszystkim korki i godziny czekania w kolejce do środkowego przejazdu, ale wart odnotowania jest również fakt, że inwestycja, wbrew wszelkim przewidywaniom, nie zagwarantowała kolejnej kadencji burmistrzowi Czesławowi Najmowiczowi. Sprawdziła się za to stara zasada, że czasem nie warto króliczka złapać, a znacznie lepiej jest go po prostu gonić.

Jak nowy wiadukt wpłynie na ruch samochodowy w Ostródzie? Jego otwarcie zwiększy na pewno znaczenie ulic Olsztyńskiej, Drwęckiej i Grunwaldzkiej, wyznaczając nową oś komunikacyjną z północy na południe Ostródy. Odpowiedź na pytanie, czy zlikwiduje wszechobecne korki i zmniejszy natężenie ruchu w rejonie środkowego przejazdu, zależy jednak od dalszych inwestycji, szczególnie budowy rond na skrzyżowaniach Mickiewicza/Olsztyńska, Olsztyńska/Drwęcka i Drwęcka/Grunwaldzka. Dużo będzie zależało również od wdrożenia nowoczesnych technik sterowania ruchem, czy zmiany funkcjonowania komunikacji miejskiej. Takie rozwiązania mają zostać wypracowane w ramach projektu Human Smart Cities, do którego Ostróda przystąpiła w ubiegłym roku.

Jakkolwiek by to się dalej nie potoczyło, wybudowanie wiaduktu na ulicy Drwęckiej to wielki sukces ostródzkiego samorządu, spełnienie oczekiwań mieszkańców i szczęśliwe zakończenie kilkudziesięcioletniej politycznej tragifarsy. To również historyczna zasługa byłego burmistrza Czesława Najmowicza i starosty Andrzeja Wiczkowskiego, którzy udowodnili, że zgoda buduje. W naszym przypadku wybudowała wiadukt.

Adrian Godlewski, NaszaOstróda.pl 25.06.2019r.

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS
zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.