Do policyjnego aresztu trafił 22-latek, który pobił młotkiem nieznanego mu mężczyznę. Jak ustalili policjanci, sprawca pobicia kilka dni wcześniej usłyszał zarzut znęcania się nad rodzicami.

Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Ostródzie informuje o planowanej przerwie w dostawie ciepłej wody użytkowej w dniach  26 czerwca - 1 lipca (od poniedziałku do soboty).

Kilku młodych ostródzian związało taśmą klejącą kota i znęcało się nad nim, rzucając o podłogę. Do nagranego przez nich szokującego filmu dotarł reporter Radia Zet Gold Mazury Marek Giniewicz.

Herb Ostródy przedstawia świętego Jerzego na koniu, zabijającego włócznią smoka. Co ciekawe, tę samą scenę widzimy w herbie stolicy Federacji Rosyjskiej, w centralnej części rosyjskiego godła oraz m.in. w godle Gruzji.

Zanim w Ostródzie w 1992 roku pojawiło się „Radio Mazury”, miasto miało już swoją rozgłośnię. Na przełomie lat 40. i 50. ubiegłego wieku uruchomiono tutaj radiowęzeł, czyli system do przekazywania przewodowo programów do większej liczby odbiorców. Do odbioru audycji służyły głośniki, zwane popularnie „kołchoźnikami”, montowane w mieszkaniach abonentów, wyposażone w potencjometr do regulacji głośności (często posiadały jedynie możliwość zmiany siły głosu, ale bez możliwości całkowitego wyłączenia). Sieć oplatała miasto oraz przyległe wioski. W ten sposób, równolegle z powszechną elektryfikacją wsi, postępowała ich kablowa „radiofonizacja”.

Przy obecnej ulicy Drwęckiej, na jej odcinku pomiędzy trzecim przejazdem kolejowym a ulicą Olsztyńską, działały w przedwojennej Ostródzie dwa, jak je dzisiaj nazwalibyśmy, kinoteatry (dziwaczny rusycyzm, ale przyjął się w języku polskim). Pierwszy z nich powstał jeszcze przed pierwszą wojną światową i nosił nazwę Luisen-Theater (od imienia królowej Luizy Pruskiej, żony króla Fryderyka Wilhelma III). Budynek, którego właścicielem był Dieter Kutschewski, teatrem był tylko z nazwy, ponieważ – mimo posiadania niewielkiej sceny - odbywały się tam wyłącznie seanse filmowe.

„Wyspiarze” to określenie kojarzące się najczęściej z mieszkańcami Wielkiej Brytanii, wyspy na Oceanie Atlantyckim. W ślad za tym skojarzeniem pojawia się także drugie. Wyspiarze z Wielkiej Brytanii to ludzie mocno przywiązani do tradycji swojej ziemi, być możenazbyt konserwatywni, ale dbający o każdy okruch swego dziedzictwa kulturalnego i naturalnego.

Same dobre nowiny dla wszystkich, którzy lubią, kiedy jest długo jasno i zarazem bardzo wcześnie świta. W tym roku chyba nawet wielu miłośników astronomii, którzy z zasady lubią długie i czarne noce, nie narzeka tak krótkie dni (w końcu zima dała się we znaki). Te najkrótsze noce w roku urozmaicone będą obecnością Saturna, przebywającego w tegorocznej opozycji, przelotami Międzynarodowej Stacji Kosmicznej o najwyższych w roku jasnościach, Czerwcowymi Bootydami, a jeśli dopisze nam nieco więcej szczęścia, oczom naszym przynajmniej kilkukrotnie powinny ukazać się spektakularne obłoki srebrzyste.

Dziwnie pisze mi się, że wchodzimy już w miesiąc otwierający sezon białych nocy. Dziwnie, bo w ostatnich latach zanim nadchodziło pożegnanie z astronomicznymi nocami i druga dekada maja, to miało się już za sobą sporo nasiadówek w terenie (nie mylić z nasiadówkami w ujęciu medycznym) przy rozstawionym sprzęcie obserwacyjnym, a rosnący powoli z tygodnia na tydzień komfort termiczny, związany z coraz bardziej wiosennymi temperaturami i rosnącą liczbą godzin ze Słońcem (jak i tysiącami odległych słońc w marcowo-kwietniowe noce) sprawiał, że zanim nadchodził kres najciemniejszych nocy, miało się poczucie doświadczenia wielu przyjemnych efektów rozpoczętej wiosny.

Rozmaitości

Grid List

Pole Bitwy Grunwaldzkiej to rozległy obszar między Stębarkiem, Grunwaldem i Łodwigowem, na którym 15 lipca 1410 roku rozegrała się jedna z większych bitew średniowiecznej Europy. Po całodziennych zmaganiach polsko-litewskie wojska króla Władysława Jagiełły i wielkiego księcia Witolda, liczące ok. 30 000 ludzi, pokonały o 10 000 mniejszą armię zakonu krzyżackiego, dowodzoną przez wielkiego mistrza Ulryka von Jungingena.

W Zielone Świątki roku 1946, które przypadały 9 czerwca, dowodzony przez wachmistrza Henryka Wieliczko „Lufę” 4 szwadron 5 Brygady Wileńskiej Armii Krajowej rozkłada się biwakiem w lesie nad Kanałem Oberlandzkim (obecnie Ostródzko-Elbląskim), pomiędzy wsiami Liksajny i Miłomłyn. To trzeci dzień pobytu oddziału na Mazurach. Po koncentracji Brygady w leśniczówce Witoszewo, szwadron wachmistrza „Lufy”, przy którym od tej pory miał przebywać sam major „Łupaszka”, otrzymał najbardziej odpowiedzialne zadanie ze wszystkich oddziałów – rozpoznać zachodnią część Mazur.

Adolf Wenzel wspomina, że tę legendę opowiedział mu nocny dozorca, który pilnował cegielni w Zatoce. Również starsi mieszkańcy Miłomłyna znali dobrze opowieść, bo matka Adolfa wielokroć mu o niej mówiła, gdy był jeszcze dzieckiem.

zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.