Po osiemnastu niezwykle udanych edycjach festiwalu reggae i zaledwie pół roku od podpisania historycznej umowy partnerskiej z jamajskim Ocho Rios, Ostróda może utracić swój sztandarowy produkt kulturalny i największy atut promocyjny. Organizatorzy Ostróda Reggae Festival ogłosili dzisiaj, że przyszłoroczna edycja imprezy stanęła pod znakiem zapytania po deklaracji burmistrza o możliwym drastycznym zmniejszeniu finansowego wsparcia ze strony miasta. Cięcia mają dotknąć również drugi z naszych festiwali - Ogólnopolski Festiwal Muzyki Tanecznej (on też może się nie odbyć). Jeżeli rzeczywiście tak się stanie i organizatorzy zostaną zmuszeni do przeniesienia swoich imprez w inne miejsca, Ostróda straci nieporównanie więcej niż tylko dziesiątki koncertów i tysiące zadowolonych gości. Ostróda straci twarz, a na to nie możemy sobie pozwolić! 

W czwartek 29 listopada, ostródzcy radni uchwalili nowe stawki podatków od nieruchomości i gruntów, które będą obowiązywały w 2019 roku. To pierwsza taka zmiana od 7 lat. Stawki wzrosną średnio o 15%, co ma zapewnić miastu zwiększenie dochodów o około 1,5 miliona złotych rocznie. Poniżej zestawienie informacji o nowych podatkach.

Okazuje się, że ostródzianie lubią głosować na partyjne szyldy. Od 2002 roku, tylko raz zdarzyło się, że największej ilości miejsc w radzie miasta nie obsadziła jedna z ogólnopolskich partii politycznych lub koalicji (w 2010 roku wygrał, i tak powszechnie kojarzony z lokalnymi strukturami SLD, Komitet Jana Nosewicza). W XXI wieku, ostródzianie pięciokrotnie wybierali miejskich radnych i sześciokrotnie burmistrza. Jak wyglądały wyniki ostródzkich wyborów w trzecim milenium?

Jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem przez generała Jaruzelskiego stanu wojennego, w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku, na trasie E-7 w okolicach Ostródy milicjanci zorganizowali „kocioł”, w który wpadali powracający z Gdańska do Warszawy, nieświadomi odbywającego się właśnie wojskowego zamachu stanu, członkowie Komisji Krajowej „Solidarności”. Wśród zatrzymanych znalazł się między innymi profesor Bronisław Geremek.

Ostróda to miasto zielonych oraz błękitnych przestrzeni i jest tu wiele miejsc, gdzie na styku obu tych przestrzeni jawi się coś wyjątkowego. Do takich zjawisk należy bez wątpienia park Collisa. Zanim na przełomie lat 60./70. XIX wieku powstało w Ostródzie Towarzystwo Upiększania (Verschönerungsverein), północny miejski brzeg Jeziora Drwęckiego okolony był podmokłymi łęgami, gdzie zapuszczał się co najwyżej niedzielny myśliwy z lekką flintą, z nadzieją na upolowanie jakiegoś ptaka nadającego się na rodzinny obiad. Na początku XIX wieku bywał tu także zapewne Johann Gottlieb Kugelann, wybitny ostródzki entomolog i botanik, w poszukiwaniu okazów do swoich zbiorów. Poza tym panowała natura niezmącona ludzkimi zapędami.

Kult relikwii był w średniowieczu bardzo popularną praktyką religijną. Oddawanie czci szczątkom świętych lub przedmiotom, z którymi mieli styczność za życia, było szczególnie powszechne w rządzonym przez Krzyżaków Państwie Zakonnym. Swoje relikwie miał również ostródzki zamek.

„Wyspiarze” to określenie kojarzące się najczęściej z mieszkańcami Wielkiej Brytanii, wyspy na Oceanie Atlantyckim. W ślad za tym skojarzeniem pojawia się także drugie. Wyspiarze z Wielkiej Brytanii to ludzie mocno przywiązani do tradycji swojej ziemi, być może nazbyt konserwatywni, ale dbający o każdy okruch swego dziedzictwa kulturalnego i naturalnego.

Wśród deficytów kulturalnych Ostródy, brak kina jest najbardziej zauważalny i najczęściej krytykowany przez mieszkańców. Konieczność jego budowy to oczywistość, jak to, że miasto powinno łatać dziury w chodnikach czy zapewniać ciepłą wodę w kranach, ale poprawa miejskiej oferty kulturalnej nie może ograniczać się tylko do tej jednej inwestycji. Ostróda potrzebuje profesjonalnej, opracowanej przy udziale ostródzian, strategii rozwoju kultury, ukierunkowanej na aktywizację mieszkańców i zerwanie z obrazem miasta, w którym fajnie jest tylko latem.

Ostródzianie od dawna porównują swoje miasto z Iławą. Mieszkańcy grodu nad Jeziorakiem robią zresztą tak samo. Kilka lat temu oburzenie czytelników naszego portalu wywołała cytowana przez nas publikacja „Kuriera Regionu Iławskiego”, którego dziennikarz zrecenzował Ostródę jako "brudne, prowincjonalne, zapuszczone i pozbawione walorów przyrodniczych miasto byczych karków". Postanowiłem wówczas sprawdzić, skąd wzięła się iławsko- ostródzka rywalizacja i o co w niej chodzi.

Rozmaitości

Grid List

Kościół pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny to jedna z najstarszych i najbardziej charakterystycznych ostródzkich budowli. W swoich wnętrzach kryje wiele cennych zabytków, m.in.: gotycką Pietę z XIV wieku, osiemnastogłosowe organy z 1892 roku oraz ozdobne witraże, ufundowane przez duchownych, ostródzkie organizacje oraz najznamienitszych mieszkańców miasta i okolic.

Lata 30-te minionego stulecia. W Ostródzie funkcjonuje 5 targowisk, które dwa razy w tygodniu zapełniają się barwnym, rozkrzyczanym tłumem zachwalających swój towar handlarzy i kupujących. Po obu stronach fontanny Trzech Cesarzy (dzisiaj Fontanna Jedności Europejskiej), na Starym i Nowym Rynku sprzedawane są wszelkiego rodzaju artykuły spożywcze, przy gmachu poczty funkcjonuje targ rybny, w okolicy dzisiejszych ulic Stapińskiego i Pułaskiego targ ziemniaczany, a za gazownią targ bydlęcy i koński. Od kilkunastu tygodni, co jakiś czas w ostródzkiej komendzie policji pojawiają się wściekli handlarze, wysypując na biurko komendanta fałszywe monety dwumarkowe. Komendant, po konsultacji ze zwierzchnikami, wyznacza dwuosobowe patrole cywilnych wywiadowców, którzy, wmieszani w tłum, mają bacznie obserwować kupujących.

Długie zatoki Jeziora Drwęckiego wrzynają się głęboko w gęste lasy, które swoimi ramionami ujmują Ostródę z trzech stron. Ten, kto przepłynie jezioro żaglówką lub zimą przemierzy je na łyżwach aż do leśniczówki za mostem, wnet może znaleźć się w pięknym wysokopiennym lesie urodziwych sosen, buków i jodeł. Jeśli nasz wędrowiec uda się na północny wschód, już po 20 minutach dotrze do małego, prawie okrągłego leśnego jeziorka, przebłyskującego spomiędzy potężnych pni sosen. Wszędzie tu rozciąga się dywan bujnie rozkrzewionych wrzosów. Lustro jeziora robi wielkie wrażenie, jest prawie czarne i lśni niczym wypolerowana stal. Gęsty las, wiotkie, delikatne trzciny, wysokie leszczynowe zarośla chronią jezioro przed podmuchami wiatru i wygląda to wszystko jak rzęsy czarnego oka, które spokojnie, z niewzruszonym smutkiem patrzy w niebo. Co ciekawe, brzegi jeziora nigdzie nie są zabagnione, wrzosy rozrosły się więc prawie aż do lustra wody. Cisza tego jeziora, przez które tylko czasem przepłynie samotna łyska lub para nurów, jest tak doskonała, wręcz niesamowita, że nawet najbardziej rozgadane grupy wędrowców, jeśli znajdą się tu przypadkiem, milkną zaskoczone widokiem Czarnego. Tak, Czarne Jezioro ma swoją tajemnicę.

Nadchodzące wydarzenia

zgoda
Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.
Możesz samodzielnie decydować o tym czy, jakie i przez jakie witryny pliki cookie mogą być zamieszczana na Twoim urządzeniu. Przeczytaj: jak wyłączyć pliki cookie. Szczgółowe informacje na temat wykorzystania plików cookie znajdziesz w Polityce Cookie.